Marek Drzewowski  tel. 602 213 952  gg: 1961590  e-mail:baleno@poczta.onet.pl Łukasz Paliœświat  tel: 608 472 689     e-mail:lukaszpaliswiat@gmail.com
www.polska-sztanga.pl
SZUKAJ:
Fax: +48 (58)77 80 241

MENU

ZOBACZ RÓWNIEŻ
    

   



*************************






GALERIE

shr121.jpg
shr121.jpg


rai66.jpg
rai66.jpg


lukow.png
lukow.png


talib151.jpg
talib151.jpg


djangabaev17.jpg
djangabaev17.jpg


efremov17.jpg
efremov17.jpg


nabieva17.jpg
nabieva17.jpg


mgl3.jpg
mgl3.jpg


advance-happy-new-year-2018-gif.gif
advance-happy-new-ye ...


azimova91a.jpg
azimova91a.jpg



ONLINE
Witaj, Anonim
Pseudonim
Hasło
(Zarejestruj się)
Członkostwo:
Ostatni: zembron
Nowe dzisiaj: 0
Nowe wczoraj: 0
Wszystkie: 2

Na stronie:
Gości: 119
Użytkowników: 0
Razem: 119

AKTUALIZACJE



Darmowe liczniki

stat4u


KALKULATOR SINCLAIR'A

ZAPRZYJAŹNIONE STRONY




ZAGRANICZNE STRONY KLUBOWE

Prasa Donosi: CZY JESTEŚMY (CIĘŻAROWĄ) POTĘGĄ ?
Prasa donosi
7 medali, w tym 3 złote polskich reprezentantów w ME w podnoszeniu ciężarów, to najlepszy występ w historii tej dyscypliny. Jest się z czego cieszyć, choć patrząc na olimpijskie szanse w Tokio, trzeba mieć świadomość realnych możliwości. Zakończone w Bukareszcie mistrzostwa Starego Kontynentu były imprezą inną od wszystkich. W dużej mierze dlatego, że zabrakło najsilniejszych federacji, chociażby takich jak Rosja, Ukraina, Białoruś, Mołdawia, Armenia, Azerbejdżan czy Turcja, zdyskwalifikowanych za doping. Otworzyło to szanse dla siłaczy drugiego planu, którzy w konfrontacji z mocarzami europejskiej sztangi na ogół są bez szans. Mistrzostwa stały się więc w wielu przypadkach nieprzewidywalne i radosne. Po medale sięgały szeroko uśmiechnięte zawodniczki z krajów, gdzie podnoszenie ciężarów nigdy nie były wiodącym sportem. Dla nich ta przygoda połączona z sukcesem zostanie zapamiętana na całe życie. Emocje na pomoście więc tylko na tym zyskały, wyniki nieco mniej, ale od bicia rekordów są inni. Próbował chociażby Gruzin Łasza Tałachadze, największy gwiazdor światowej sztangi.

Zresztą nie zawsze rekordy są najważniejsze, więcej emocji budzi walka do ostatniego podejścia, a tak właśnie były w Bukareszcie. Być może dla wielu krajów w którym podnoszenie ciężarów traktowano do tej pory z przymrużeniem oka, sukcesy podczas tegorocznych mistrzostw Europy będą wystarczającym impulsem do rozwoju. Być może ta nowa geografia europejskich ciężarów będzie obowiązy- wać dłużej. Kiedyś, nie tylko mistrzostwa Europy, były nudne i przewidywalne. Niższe kategorie wygrywali Bułgarzy dodatkowo je dublując, wyższe siłacze ze Związku Radzieckiego. Przy okazji bito kilkanaście lub kilkadziesiąt rekordów świata, a później wszyscy rozjeżdżali się do domów. W Bukareszcie klasyfikację medalową wygrała Gruzja przed Rumunią i Polską. Bułgaria zajęła 10 miejsce (za dwubój i 12 miejsce licząc wszystkie medale), ale i tam mają się z czego cieszyć, bo bułgarskie ciężary powoli wstają z kolan.

Sukces Polaków jest bezsporny. Trzy złote medale (Joanny Łochowskiej, Aleksandry Mierzejewskiej i Arkadiusza Michalskiego), srebrny Kacpra Kłosa i brązowe Patrycji Piechowiak, Kingi Kaczmarczyk i Łukasza Greli) to najlepszy wyniki w historii polskich startów w mistrzostwach Starego Kontynentu. Ostatniego dnia imprezy dwukrotnie grano Mazurka Dąbrowskiego, prezes PZPC Mariusz Jędra dwoił się i troił wręczając medale. A licząc wszystkie, za rwanie, podrzut i dwubój było ich aż 19. Ale niech te niewątpliwie wielkie i radosne sukcesy nie przysłonią rzeczywistego stanu posiadania. Jesienią skończą się dyskwalifikacje najsilniejszych, których zobaczymy już w Turkmenistanie, gdzie rozegraną zostaną mistrzostwa świata. Za dwa lata igrzyska w Tokio, do których trzeba się najpierw zakwalifikować, co nie będzie proste. I może się okazać, że medale w Bukareszcie to była piękna mydlana bańka, nic więcej (Janusz Pindera, Polsat Sport; 2018-04-10, 14:34)

Wysłany przez autor dnia @12-04-2018 o godz. 10:19:05 @ (130 odsłon)
(komentarze? | Wynik: 0)

Prasa Donosi: OSTATNIE PRZYGOTOWANIA KADRY WE WŁADYSŁAWOWIE !
Prasa donosi
Od blisko 2 tygodni, prowadzona przez Mirosława Chorosia kadra narodowa mężczyzn w podnoszeniu ciężarów trenuje na zgrupowaniu w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich we Władysławowie, przygotowując się do mistrzostw Europy. Tegoroczne ME seniorów odbędą się w hali „Sala Polivalenta” w Bukareszcie w ostatnim tygodniu marca a zakończą 1 kwietnia w Wielkanoc. W ośrodku nad Bałtykiem, który tradycyjnie gości kadry ciężarowców, formę szlifuje ośmiu zawodników. Wśród powołanych są doświadczeni sztangiści, m.in. wicemistrz świata w kat. 85 kg z Anaheim Krzysztof Zwarycz i Arkadiusz Michalski (obaj Budowlani Opole), ale także młodzi, którzy mają w zespole zastąpić „starych” mistrzów.

To już trzecie tegoroczne zgrupowanie, w Cetniewie jesteśmy od ponad tygodnia i zostaniemy do dnia wyjazdu. W Bukareszcie liczę na dobry start. Sądzę, że jeden medal będzie w naszym zasięgu…” - powiedział trener Choroś. Nowy szkoleniowiec prowadził już zespół w 2012 roku na igrzyskach olimpijskich w Londynie, gdzie Polacy wywalczyli dwa medale. Złoty w 85 kg zdobył Adrian Zieliński, a brązowy w 105 kg Bartłomiej Bonk… „Wszyscy bardzo ciężko pracują, na szczęście w kadrze nie mamy większych problemów zdrowotnych, a z tymi, które się pojawiają, jakoś sobie radzimy. Wszyscy dobrze wiemy, o co walczymy…” - dodał szkoleniowiec. Choroś potwierdził, że trwają prace nad powołaniem grupy szkoleniowej, która będzie się w przyszłości przygotowywała do igrzysk olimpijskich w 2020 roku. Stąd w składzie ekipy, która wystąpi na pomoście w Bukareszcie są zawodnicy doświadczeni i utytułowani z wicemistrzem świata z 2017 roku Zwaryczem, ale także kilku młodych, którzy zadebiutują na tej rangi imprezie seniorskiej.

Trener kadry zdecydował, że w Bukareszcie wystąpią, w kat. 69 kg: Piotr Poniedziałek (CLKS Mazovia Ciechanów) i Damian Wiśniewski (CWZS Zawisza Bydgoszcz); w 77 kg: Daniel Bajer (MGLKS Tarpan Mrocza); w 85 kg: Krzysztof Zwarycz (Budowlani Opole) i Kacper Kłos (MGLKS Tarpan Mrocza); w 94 kg: Paweł Kulik (Budowlani Opole); w 105 kg: Arkadiusz Michalski i Łukasz Grela (obaj – Budowlani Opole). Z jakimi nadziejami Polacy wystartują w Bukareszcie ? Trener Choroś jest umiarkowanym optymistą… „Liczę, że młodzi zawodnicy będą bili rekordy życiowe, natomiast ci doświadczeni wystąpią na swoim normalnym, wysokim poziomie. Medali nie obiecuję, choć przyznam, że w nie wierzę…” - zadeklarował szkoleniowiec (PAP) > WSTĘPNE LISTY STARTOWE (pdf)

Wysłany przez autor dnia @21-03-2018 o godz. 10:30:38 @ (167 odsłon)
(komentarze? | Wynik: 0)

Prasa Donosi: TRYBUNAŁ CAS BEZLITOSNY DLA TOMASZA ZIELINSKIEGO !
Prasa donosi
Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) w Lozannie odrzucił w dn. 15.03.br odwołanie sztangisty Tomasza Zielińskiego i potwierdził czteroletnią dyskwalifikację, nałożoną na niego w efekcie pozytywnego wyniku kontroli antydopingowej. W organizmie młodszego z braci Zielińskich wykryto nandrolon tuż przed igrzyskami olimpijskimi w Rio de Janeiro, gdzie miał startować w kategorii 94 kg. Tomasz Zieliński jest mistrzem Europy z 2016 roku. Na igrzyskach w Londynie w 2012 roku w kategorii 94 kg zajął dziewiąte miejsce, ale miał otrzymać… brązowy medal olimpijski po dyskwalifikacji za doping sześciu rywali.

Jak jednak dowiedział się nieoficjalnie Polski Związek Podnoszenia Ciężarów, w kategorii do 94 kilogramów nie będzie relokacji zawodników na pozycje sztangistów, którzy złamali przepisy antydopingowe na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie. Oznaczałoby to, że olimpijskie medale nie zostaną przyznane w tej wadze. Na pozycjach I-IV i VI-VII mają pozostać „puste” miejsca. Sześć lat temu, podczas olimpijskiego konkursu w kat. 94 kg, Tomasz Zieliński zajął IX miejsce. Jednak w wyniku powtórnych badań antydopingowych zabezpieczonych próbek z igrzysk w Pekinie (2008) oraz Londynie (2012), sześciu zawodników poprzedzających Tomasza Zieliń-skiego w klasyfikacji końcowej tej wagi igrzysk londyńskich, naruszyło przepisy antydopingowe. Byli to: Kazach Ilja Ilin - złoty medalista, Rosjanin Aleksander Iwanow - srebrny medal, Mołda-wianin Anatoli Ciricu - brązowy medal, Rosjanin Andriej Demianow - 4. miejsce, Azer Intiqam Zairow - 6. miejsce, Kazachów Almas Uteszow - 7. miejsce. Tym samym pierwszy w tej wadze w igrzyskach jest 5. w konkursie Irańczyk Saeid Mohammadpourkarkaragh, drugi - Koreańczyk Kim Min-Jae (8. miejsce), a trzeci – Tomasz Zieliński (9. pozycja). Tak cały czas wygląda klasyfi-kacja w tej kategorii, na stronie internetowej Międzynarodowej Federacji Podnoszenia Ciężarów (IWF). Jednak wkrótce może się to zmienić. W miejsce zdyskwalifikowanych, nie awansuje nikt, na pozycjach 1-4 i 6-7 pozostaną „puste” miejsca w klasyfikacji, a Tomasz Zieliński zachowa… tylko dziewiąte miejsce (polskieradio.pl, pzpc.pl)

Wysłany przez autor dnia @21-03-2018 o godz. 10:22:32 @ (188 odsłon)
(komentarze? | Wynik: 0)

Prasa Donosi: AGATA WRÓBEL… CHODZI WŁASNYMI ŚCIEŻKAMI !!!
Prasa donosi
15 lat temu kochała ją cała Polska. Zdobywała medale, zajęła piąte miejsce w plebiscycie na najpopularniejszego sportowca w kraju. Potem wylądowała w sortowni śmieci, gdzieś w Anglii. Teraz ? Pobiera sportową emeryturę… „Z tego, co wiem, to Agata Wróbel mieszka w Bielsku-Białej…” - mówi nam Grzegorz Pajda, komentator sportowy TVP Sport i Eurosportu… „Od dwóch, trzech lat, czyli mniej więcej od 2015 roku. Wynajmuje mieszkanie…”. …”Agata ? Szukajcie jej gdzieś w Anglii…” - słyszymy od Ryszarda Soćko, trenera podnoszenia ciężarów, który współpracował z dwukrotną medalistką igrzysk olimpijskich przez wiele lat... „Ja nie korzystam z Facebooka, ale moja żona, Danusia, jest w kontakcie z nią właśnie przez ten portal…”. No właśnie, Facebook. Wielu naszych rozmówców przyznało, że tylko w ten sposób podtrzymuje kontakt z Agatą Wróbel. Nie rozmawiają z nią telefonicznie, nie spotykają się osobiście, piszą tylko wiadomości. W ten sam sposób odezwaliśmy się zarówno do naszej mistrzyni, jak i jej obecnego narzeczonego, Colina Andersona. Byłego angielskiego strongmana, który od kilku lat jest jej życiowym partnerem. Z prośbą o kontakt. Bezskutecznie… „Agata sparzyła się kilka razy na dziennikarzach. Nie dziwię się, że nie podjęła kontaktu. Tak naprawdę to unika mediów jak ognia…” - twierdzi Pajda. Nie tylko dziennikarzy, jak się okazuje.

Odbiera sportową emeryturę !

Chronologia. Spróbujmy ustawić w kolejności wszystko, co wiemy o Agacie Wróbel. 1998-2005 - największe sukcesy sportowe. 2007 - wyjazd do Anglii, podjęcie pracy zawodowej, między innymi w sortowni śmieci i słynny już artykuł „Super Expressu” zatytułowany: „Smutny los Agaty Wróbel. Mistrzyni haruje na śmietnisku”. 2010 - powrót na pomost, udział w mistrzostwach Europy, złoty medal mistrzostw Polski, w końcu decyzja o zakończeniu kariery. Powrót na Wyspy Brytyjskie. I tutaj ślad się urywa. Co działo i dzieje się z Agatą Wróbel od tego momentu ? … „Podejmowała różne prace dorywcze w Anglii. Zmieniała je bardzo często. Tutaj zarobiła trochę, potem miała przerwę, znów poszła do pracy…” - mówi Soćko… „Udało nam się ustalić, że razem ze swoim partnerem życiowym próbowała nawet podjąć pracę związaną ze sportem. Crossfit - podobno wciągnęła się w ten rodzaj treningu siłowego. Chciała zostać nawet instruktorką, prowadzić zajęcia. Miałem wątpliwości, czy to jest dla niej. Crossfit wymaga żelaznej kondycji, zupełnie innych umiejętności i predyspozycji niż te, które ma Agata. Chyba nic z tego nie wyszło…” - zdradza Soćko. Nie wyszło, rzeczywiście. Jeszcze w 2012 roku Grażyna Rabsztyn, nasza była świetna płotkarka, a obecnie pracująca w Polskim Komitecie Olimpijskim, próbowała zorganizować Wróbel zajęcie przy misji olimpijskiej w Londynie, a potem - przez miejscową Polonię - coś na stałe. Bezskutecznie. I to raczej nie z jej winy. Była sztangistka wedle niektórych źródeł wróciła więc do Polski… „Przed igrzyskami w Rio de Janeiro przeżyła bardzo mocno śmierć matki... Była już w Polsce, naprawdę mocno ją to wszystko wstrząsnęło. Przykra sprawa…” - opowiada nam Pajda.

W 2016 roku skończyła 35 lat. Miała więc prawo wystąpić do ministerstwa sportu o przyznanie świadczenia olimpijskiego, tzw. „emerytury olimpijskiej”. I tak zrobiła. Potwierdziliśmy ten fakt u źródła... „Agata Wróbel na mocy decyzji administracyjnej nr 384/DSW/14/2016 z dn. 30.09.2016 r. otrzymuje świadczenie olimpijskie...” - otrzymaliśmy odpowiedź od Anny Ulman, rzecznik prasowej MSiT. Obecnie to 2623,38 zł miesięcznie. Świadczenie jest zwolnione ze składek na ubezpieczenie społeczne i zwolnione od podatku.

Pensjonat w Jeleśni ?

… „Czy ma inne źródło utrzymania ? Co robi jej narzeczony ? Pracuje ? Tego nie wiemy. Kiedyś myślała o pensjonacie w Jeleśni, tam skąd pochodzi, gdzie się urodziła i wychowywała…” - twierdzi Soćko. Na taką inwestycję trzeba mieć pieniądze. A tych Wróbel raczej nie ma… 80 tysięcy nagrody za jeden z medali olimpijskich wydała na samochód. Samochód rozbiła. Przynajmniej tak twierdzili dziennikarze „Gazety Wyborczej”, którzy ponad 10 lat temu opublikowali artykuł o byłej mistrzyni w „Wysokich Obcasach”. Pieniądze się jej raczej nie trzymały. Czy planuje inwestycję w rodzinnych stronach ? Beata Gołek-Kasprzak pracuje w urzędzie gminy Jeleśnia. Pewnie wiedziałaby, gdyby była za-wodniczka miała biznesplan… „Jedyne informacje, jakie o niej posiadam, czerpię z Facebooka. Ostatnio pisałam nawet do niej w sprawie sportowego weekendu, który organizujemy jako gmina w lipcu 2018 roku, aby była naszym honorowym gościem. Jeszcze nie dostałam odpowiedzi…” - twierdzi. Gołek-Kasprzak zna Wróbel jeszcze z czasów dzie-ciństwa. Chodziły wspólnie do szkoły podstawowej.

… „Agata jest bardzo nieufną dziewczyną. Pamiętam, jak otrzymałem zadanie nakręcić jej drogę na igrzyska olimpijskie w Atenach. Kamera Eurosportu towarzyszyła jej prak-tycznie codziennie w treningu. Zaczęliśmy pracę w lipcu, może sierpniu, a dopiero w listopadzie poczułem, że przełamaliśmy pierwsze lody i współpraca zaczęła się układać. Po czterech miesiącach…” - przekonuje Pajda… „Lubiła i nadal pewnie lubi chodzić własnymi ścieżkami…” - dodaje Soćko... „Była uparta, trudno było ją przekonać do zmiany nawyków, miesiącami prosiłem, aby zmieniła na przykład sposób treningu…”.

Prezydent zaprosił. Nie przyjechała !

Co dalej ? Czym Agata Wróbel będzie zajmowała się za pięć lat ? „…Ona ma potężny potencjał, który polskie ciężary powinny wykorzystać…” - mówi nam Pajda… „Zarówno szkoleniowy, jak i marketingowy, promocyjny…”. Problem w tym, że nie ma „papierów”. … „Musiałaby najpierw skończyć kursy trenerskie, aby podjąć pracę szkoleniową. Umówmy się, że to tylko dokumenty, które z odrobiną dobrej woli można szybko ogarnąć…” - dodaje komentator sportowy… „Ona jeszcze jako zawodniczka charakteryzowała się doskonałym zmysłem i nosem trenerskim…”.

Co na to Polski Związek Podnoszenia Ciężarów ? … „Jestem w miarę w stałym kontakcie z Agatą. Znamy się dobrze, swego czasu wspólnie trenowaliśmy, spotykaliśmy się na zawodach. Teraz często wymieniamy się myślami. Jeżeli tylko Agata będzie chciała pod-jąć jakąkolwiek współpracę ze związkiem, zrobię wszystko, aby jej pomóc, aby spowodować, że wróci do naszego środowiska i dobrze będzie się w nim czuła…” - mówi prezes związku, Mariusz Jędra… „Agata to osoba, która nigdy nie przyjdzie po pomoc, nie będzie prosić i błagać o wsparcie, jest charakterna i pochodzi z gór, co też nie jest bez znaczenia… Jeżeli związek chce jej dać pracę, to musi sam wyjść z taką inicjatywą…” - ocenia Pajda… „Spokojnie i delikatnie. Nic na siłę. Jesteśmy w kontakcie, rozmawiamy, to jest najważniejsze…” - odpowiada Jędra. W grudniu 2015 roku została zaproszona na uroczystą galę 90-lecia Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów. Nie przyjechała. W styczniu 2018 roku miała pojawić się na spotkaniu prezydenta Andrzeja Dudy ze sportowcami z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości... „Rozmawiałem z nią o tej gali, miała przyjechać, ale w ostatniej chwili wypadła jej ważna sprawa…” - mówi Jędra. Najwidoczniej nadal chodzi własnymi ścieżkami... (sportowefakty.wp.pl; Marek Bobakowski; 25.01.br., 15:24)

Wysłany przez autor dnia @28-01-2018 o godz. 18:04:39 @ (429 odsłon)
(komentarze? | Wynik: 0)

Prasa Donosi: DOŁĘGI KONIEC Z KADRĄ !
Prasa donosi
Wraz z nastaniem 2018 roku Robert Dołęga przestał pełnić funkcję trenera reprezentacji Polski sztangistów, 40-latek prowadził najlepszych sportowców przez rok. W ostatnim okresie czasu, co jakiś czas pojawiają się wciąż informacje prasowe o rzekomych powodach rozstania się trenera LKS Orlęta Łuków z kadrą narodową mężczyzn. Początkowo wydawało się, że to sam Dołęga złożył rezygnację z pracy do Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów, później okazało się,  że najstarszemu z braci Dołęgów nie przedłużono umowy…

Sukcesy
W tym czasie jego podopieczni wywalczyli trzy medale. Największym sukcesem był srebrny medal podczas Mistrzostw Świata w Anaheim Krzysztofa Zwarycza. Ten sam zawodnik oraz Arkadiusz Michalski i Dominik Kozłowski wywalczyli brązowe krążki podczas Mistrzostw Europy w Splicie.

Zła atmosfera
Łukowianin złożył rezygnację z pracy do Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów 13 grudnia. Teraz okazało się, że najstarszemu z braci nie przedłużono umowy. Jako przyczynę podano brak porozumienia w kadrze narodowej, złą atmosferę pomiędzy zawodnikami, trenerami klubowymi i szefem wyszkolenia Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów. Miejsce Dołęgi zajął Mirosław Choroś, który rok temu był kontrkandydatem Roberta w wyborach na selekcjonera. Członkowie zarządu PZPC podziękowali za wykonaną pracę, podkreślając jego wysoki trenerski warsztat.

Opozycja
Jak wiadomo, w środowisku ciężarowców od wielu lat zawodnicy oraz działacze najlepszego klubu w kraju - Budowlanych Opole - podważają decyzję oraz tworzą hermetyczną grupę.


Dołęga jeszcze wypłynie... Rozmowa z Witoldem Dziurląwiceprezesem do spraw szkoleniowych w Polskim Związku Podnoszenia Ciężarów.

Dlaczego Robert nie jest już trenerem reprezentacji Polski ?
To złożona sprawa. Dołęga miał zapewnienie, że będzie prowadził drużynę do końca 2017 roku. Prezes związku Mariusz Jędra twierdził, że nie ma pieniędzy, by zabezpieczyć pensję Robertowi. Zrozumiał to i żeby nie obciążać Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów zdecydował się pobierać wynagrodzenia za obozy, które przepracował. Prowadził najlepszych ciężarowców bardzo dobrze.

Więc, co poszło nie tak?
Nie jest tajemnicą, że niektórzy zawodnicy go nie akceptowali. Przykładowo Krzysztof Zwarycz, który był negatywnie nastawiony do Roberta. Postąpił nie fair.

Dlaczego ?
Jeszcze długo przed Mistrzostwami Europy w Splicie zespół metodyczny bardzo krytycznie podchodził do Zwarycza. Nie chcieli zgodzić się na jego start w Stanach Zjednoczonych. Robert wraz ze mną stanęliśmy po stronie zawodnika i przekonaliśmy wszystkich, by dać mu szansę w przygotowaniach do Mistrzostw Europy i Świata.

Efekt był znakomity: srebro i brąz. Więc o co chodzi ?
Pojawiła się bariera. Robert chciał współpracować z zawodnikami, a oni nie. Pojawiły się argumenty, że jest zbyt mała bariera wiekowa, bo do niedawna selekcjoner sam był zawodnikiem. Dla mnie to śmieszne. Z młodszymi ciężarowcami nie było żadnych problemów.

Czyli ?
Trenerem klubowym Zwarycza jest Ryszard Szewczyk, który jest zarazem członkiem zarządu Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów. Bardzo negatywnie wypowiadał się o współpracy. To nieprawda. Robert wprowadzał wiele nowinek treningowych. Poprawnie prowadził swoich podopiecznych. Pod koniec roku odbyło się spotkanie zarządu. Wtedy pojawiła się propozycja, by ktoś inny zajął się reprezentacją. Padło na Mirosława Chorosia.

Przecież to chore, by zawodnicy decydowali kto ma być ich opiekunem...
Dokładnie. Sam wytknąłem sytuację z przeszłości. Kilka lat temu zawodnicy nie chcieli trenować właśnie z Szewczykiem. Zbuntowali się i wyjechali ze zgrupowania.

Przed Robertem droga zamknięta ?
Dołęga jest młodym i obiecującym trenerem. Jestem przekonany, że jeszcze kiedyś wypłynie na szerokie wody (24wspólnota.pl; Mateusz Połynka, 10.01.br)

Wysłany przez autor dnia @17-01-2018 o godz. 18:38:38 @ (474 odsłon)
(Czytaj więcej... | 2 komentarze | Wynik: 0)

Prasa Donosi: MIROSŁAW CHOROŚ… DŹWIGAMY NA CZYSTO !
Prasa donosi
Wczoraj, na portalu internetowym onet.pl pojawiał się niezwykle interesujący wywiad, jaki z nowym trenerem męskiej kadry narodowej seniorów przeprowadził red. Wojciech Harenda z Polskiej Agencji Prasowej. Poniżej pełna jego treść… Od 1 stycznia trenerem kadry narodowej mężczyzn w podnoszeniu ciężarów został dr Mirosław Choroś. Poprowadzi reprezentację już po raz trzeci... „Wszystkich będzie obowiązywać jedna zasada – dźwigamy na czysto…” - podkreślił w wywiadzie dla PAP.

Dwa poprzednie okresy, gdy prowadził pan kadrę, były udane. Złoty medal w kat. 85 kg z Londynu Adriana Zielińskiego i brązowy Bartłomieja Bonka w 105 kg oraz prawie 20 miejsc na podium mistrzostw świata to dorobek z tamtych lat...

Rzeczywiście, gdy poprzednio pracowałem w tej roli, to były dobre lata polskiej sztangi. Mieliśmy silną ekipę, która zdobywała medale i tytuły na najważniejszych światowych imprezach. Teraz sytuacja jest zdecydowania inna, atmosfera wokół dźwigania po igrzyskach w Rio de Janeiro nie jest dobra, przeciwnie - jest bardzo zła. Prawie wszystkim zawodnikom przypięto łatkę dopingowiczów, którzy zhańbili imię Polski. Z tego co wiem, odpowiedzialność zbiorowa nie powinna mieć miejsca, gdyż winę w każdym przypadku trzeba udowodnić.

W organizmach braci Zielińskich wykryto nandrolon...

I tego nikt nie neguje. Nie chcę się zastanawiać nad tym, w jaki sposób ten środek tam się znalazł, czy zażyli go świadomie, czy też nie... Panel dyscyplinarny uznał winę za udowodnioną, starszy z braci Adrian został zdyskwalifikowany w postępowaniu odwoławczym na cztery lata. Jest jednak kilka spraw, które nadal budzą pewne wątpliwości. W trakcie postępowania wyszło na jaw, że podczas badań próbek A i B złamano procedury WADA. Pomimo tego cztery lata dyskwalifikacji zostały utrzymane, co dla tego zawodnika oznacza definitywny koniec kariery.

A uważa pan, że należałoby dać mu szansę rehabilitacji ?

Sądzę, że tak. Decyzja naszego krajowego panelu jest bardzo, bardzo sroga. Wyniki badania próbek Adriana Zielińskiego pobrane w 2012 roku w Londynie, po zdobyciu złotego medalu, były już kilka razy weryfikowane. Nigdy nic nie wykryto, Polacy byli wtedy na olimpijskim pomoście jedną z kilku całkowicie czystych nacji. Kara Ilii Iljina, który został przyłapany na dopingu dwa razy – podczas igrzysk w Pekinie i Londynie, została ostatnio skrócona do dwóch lat. Taką decyzję podjęła Światowa Federacja Podnoszenia Ciężarów (IWF) i Kazach wróci do sportu pod koniec czerwca 2018. Jak do tego werdyktu ma się dwa razy dłuższa kara nałożona na polskiego mistrza olimpijskiego przez kra-jowy panel dyscyplinarny ? Mnie osobiście to bardzo dziwi, podobnie jak procedura, gdy zarówno w pierwszej, jak i drugiej instancji orzekał ten sam skład.

Zieliński był jednak winny, choć przed wyjazdem do Rio był kontrolowany kilkanaście razy, a te wcześniejsze badania nic nie wykazały...

Znam go praktycznie od początku jego kariery. To ja go wprowadziłem do kadry po igrzyskach w Pekinie, byłem szkoleniowcem w Londynie, gdy zdobył złoty medal. Jeszcze raz podkreślam, że w żaden sposób nie neguję wyników badania i wykrycia nandrolonu w jego organizmie, ale uważam, że tej klasy zawodnika nie powinno się definitywnie skreślać jednym, bardzo rygorystycznym orzeczeniem.

Co skłoniło pana do podjęcia decyzji o trzecim podejściu do kadry ciężarowców w sytuacji, gdy atmosfera wokół dyscypliny jest daleka od życzliwej ?

Muszę przyznać, że sam z taką propozycją do władz związku nie wystąpiłem. Od dłuższego czasu docierały do PZPC informacje o złej atmosferze na zgrupowaniach kadry. W końcu zdecydowano, że węzeł trzeba przeciąć. Propozycję objęcia kadry otrzymałem od Rady Trenerów i władz PZPC. I zdecydowałem się ją zaakceptować, jestem przecież związany z podnoszeniem ciężarów od lat, nawet w okresach, gdy pracowałem za grani-cą, byłem zawsze na bieżąco z tym, co się działo w kraju.

Jak pan zatem ma pan aktualny obraz dyscypliny, której byt olimpijski może być zagrożony. Coraz częściej słychać głosy nawołujące do wykluczenia podnoszenia ciężarów z programu igrzysk z powodu ogromnych problemów z dopingiem...

Mam nadzieję, że do tak drastycznych decyzji jednak nie dojdzie. A mnie w kraju, podobnie jak dziewięć lat temu po igrzyskach w Pekinie, czeka praca od podstaw. Trzeba od początku zbudować kadrę, gdyż obecnie jest w niej tylko trzech zawodników, którzy mogą wystąpić na arenach zagranicznych w zawodach seniorskich. Krzysztofa Zwarycza, który ostatnio zdobył w USA tytuł wicemistrza świata w kat. 85 kg, oraz Arkadiusza Michalskiego osobiście wprowadziłem do kadry po Pekinie. Ich kariery jednak nie będą trwać wiecznie, powoli obaj będą się zbliżać do sportowej emerytury. Jest jeszcze Łukasz Grela i... to wszystko.

Czy w tej sytuacji można się na igrzyskach w Tokio w 2020 roku spodziewać medali ?

To – co podkreślam – nie będzie program z myślą o Tokio. Potrzeba kilku lat, aby zespół odbudować. W młodszych rocznikach regularnie zdobywamy medale, mamy utalentowanych 15-17-latków, którzy później znikają. Trzeba sprawdzić, co jest tego powodem i sprawić, aby ten proces się zakończył.

Ilu lat potrzeba, aby polskie ciężary wróciły na światowej czołówki ?

Minimum kilku. W rok czy dwa lata to się nie uda, dlatego medalowe marzenia w Tokio trzeba odłożyć ad acta. Kto obiecuje krótsze terminy albo kłamie, albo chce być cudotwórcą. A ja w cuda nie wierzę.

Gdy w 2012 roku po igrzyskach w Londynie, pomimo dwóch medali, odchodził pan z PZPC, wielu działaczy było panu przeciwnych. Czy teraz nie obawia się pan, że będzie podobnie ?

Czas wszystko zweryfikował. Dzisiaj w związku już nie ma tych osób, którym - pomimo odniesionych sukcesów - się nie podobałem. Nie ma sensu przypominać, kto to był. Dzisiaj konieczne jest, aby środowisko się zintegrowało, żeby najważniejszym celem była reprezentacja, a nie osobiste interesy. Wierzę, że tak się stanie, o tym chyba najlepiej świadczy zaufanie, jakim mnie obdarzono, gdy zaproponowano mi stanowisko trenera. Dzisiaj trzeba na bok odłożyć wzajemne niechęci i żale, musimy wspólnie działać, aby poprawić aktualnie fatalny odbiór dyscypliny.

Jak chce pan to zrobić ?

Tak, aby wszystkich bezwzględnie obowiązywała zasada – dźwigamy na czysto! Bez żadnego wspomagania, nawet ze świadomością tego, że wyniki mogą był słabsze niż oczekiwane. Nie możemy już sobie pozwolić na żadną wpadkę. Zdaję sobie sprawę, że jeden taki przypadek spowoduje, że mnie także już nie będzie. Czysty sport jest w interesie nas wszystkich, mam nadzieję, że świadomość tego też już wszyscy mają. Także ci młodzi sportowcy, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę (31.12.2017; 10:41, sport.onet.pl; Wojciech Harenda/PAP)


Mirosław Choroś i Marek Drzewowski podczas zawodów „Zirve” w Astara (2015)


Zdaniem „Polskiej Sztangi”...

Mirosław Choroś po raz trzeci został trenerem kadry narodowej seniorów i po raz trzeci... wybór ten jest kwestionowany falą hejtu na jednym z portali społecznościowych. Fakt ten musi  dziwić, tym bardziej, że propozycja objęcia tego stanowiska wypłynęła bezpośrednio od Rady Trenerów i władz PZPC, które zostały przecież powołane do życia podczas ubiegłorocznych wyborów ! Okazuje się jednak, że w polskich ciężarach nadal nie ma jedności, a kontredans trenerów kadry narodowej seniorów trwa nadal. Trudno dociec, cóż złego działo się w kadrze prowadzonej przez Roberta Dołęgę, ważne jest to, że kadra seniorów praktycznie nie istnieje. Dzisiaj mamy nowego trenera, ale stare żale wciąż mają się bardzo dobrze. Pozostaje mieć nadzieję, że to tylko internetowy hejt a nie... realna groźba ze strony kilku seniorów, którzy znów zechcą „robić trenerowi pod górę”. W obecnej sytuacji byłoby to po prostu niepoważne i trąciło sabotowaniem decyzji wybranych przed rokiem władz PZPC. Ktoś jednak nakręca tą falę nienawiści, która o dziwo, wciąż ma wielu zwolenników...

Jak bowiem reagować na informowanie i późniejsze przyklaskiwanie fachowcom, którzy ze „znawstwem” dzielą się wiedzą, jakoby Mirosław Choroś, z powodu rzekomego „futrowania dopingiem” miałby mieć zakaz wjazdu do Azerbejdżanu i kilku innych państw świata... ? Brak słów ! Jako osoba od lat związana z azerskimi ciężarami, mogę kategorycznie zaprzeczyć tego typu rewelacjom i pogłoskom. Mirosław Choroś był i jest nadal cenionym trenerem, nie tylko w Azerbejdżanie, ale i w wielu innych państwach świata. Za aferą dopingową w Azerbejdżanie stali zupełnie inni ludzie, którym ciężko było zrozumieć, że tylko czysty sport jest jedyną sensowną drogą do sukcesów. Po odejściu Chorosia, trenerami w Azerbejdżanie zostały osoby, dla których liczyły się wyłącznie medale i... pieniądze, za wszelką cenę. Taki stan rzeczy doprowadził ten kraj na skraj dopingowej przepaści i do rocznej dyskwalifikacji, orzeczonej przez władze światowej federacji podnoszenia ciężarów (IWF). Wbrew pojawiającym się plotkom... Mirosław Choroś jest zawsze mile widzianym gościem w Baku, co więcej jakiś czas temu zaproponowanu mu nawet ponownie objęcie... funkcji głównego trenera tamtejszej kadry narodowej. Z oczywistych względów odmówił. Kiedy jednak pojawiam się sam w Azerbejdżanie, zawsze jestem skrupulatnie wypytywany, co tam słychać u... „Mirka” ? Jedynym trenerem, o którym faktycznie kiedykolwiek słyszałem, że miał zakaz wjazdu do tego czy innego państwa był... nieżyjący już bułgarski trener - Ivan Abadzhiev (1932-2017), którego metody szkoleniowe dalekie były od „książkowych”.

Dlatego też... postarajmy się zaufać osobie, która na 2 lata przed Igrzyskami Olimpijskimi w Tokio (2020) przejmuje dzisiaj praktycznie kilkuosobową kadrę narodową seniorów !!! Gdzie podziali się pozostali... o to trzeba zapytać trenerów, którzy byli przed Mirosławem Chorosiem. Na ocenę pracy tego ostatniego też pewno przyjdzie czas... Panie trenerze, Polska Sztanga życzy powodzenia i sukcesów, nie tylko w 2018 roku !!!

Wysłany przez autor dnia @01-01-2018 o godz. 18:00:42 @ (441 odsłon)
(Czytaj więcej... | 1 komentarz | Wynik: 0)

Prasa Donosi: KRÓTKIE ŻYCIE WALDKA MALAKA ! REPORTAŻ Z CYKLU „BYŁ SOBIE SPORT”
Prasa donosi
Był jedną z największych polskich niespodzianek Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie w 1992 roku. W wieku dwudziestu dwóch lat zdobył na nich brązowy medal. Nieco ponad trzy miesiące później już nie żył. Zginął tragicznie, jadąc na kolejne zawody, samochodem, który sobie wymarzył i dostał w nagrodę za olimpijski sukces. Waldemar Malak (1970-1992) mógł być wielkim mistrzem w podnoszeniu ciężarów. W bardzo młodym wieku osiągał ogromne sukcesy. Oprócz medalu olimpijskiego zdobył także srebro na mistrzostwach Europy, a w kraju nie miał sobie równych. Pięknie zapowiadająca się kariera została dramatycznie przerwana 13 listopada 1992 roku.




Jego było wszędzie pełno. Jak zmarł, to jakaś taka pustka – nie tylko u mnie, ale też wśród kolegów. Króciutko żył, ale żył pełnią życia. Może dlatego, że miał krótko żyć ? Nie wiem – wspomina Pani Zofia, mama Waldka. Byłem w domu, kiedy przyjechała mama Waldka z tą wiadomością. Zostaje w głowie, w sercu - ten żal, smutek. Przez jakiś czas ja, jako trener, nie mogłem pracować. Przez ponad półtora roku nie byłem w stanie, nie to było – dodaje Piotr Owczarski, trener Waldka, który spędzał z nim tyle czasu, że po części zastępował mu ojca. Ojca, którego nie było, bo pił, nie interesował się dziećmi. Kiedy Waldek był mały, nawet lekcje odrabiał w istniejącej do dziś hali „Atleta”. Hali, która także go wychowała i prawdopodobnie uratowała od udziału w morderstwie, którego dopuścili się jego koledzy. Waldek w tym czasie był na treningu. Najlepiej czuł się na zawodach, to wtedy był najbardziej zmotywowany, robił show i osiągał najlepsze wyniki. Często lepsze, niż na treningach. Jemu było ciężko jak miał śmieci wynieść, a 400 kilogramów na olimpiadzie to nie – śmieje się Pani Zofia. On będzie na górze młody, ja będę stara. Tam też jest dużo ludzi, olimpijczyków i sportowców. Na pewno tam też jakieś zawody rozgrywają – kończy Pani Zofia (radiogdansk.pl; Tymoteusz Kobiela; 17 grudnia 2017; 15:25)

Wysłany przez autor dnia @18-12-2017 o godz. 20:33:46 @ (137 odsłon)
(komentarze? | Wynik: 0)

Prasa Donosi: 66 CZŁONKÓW ZARZĄDÓW UTRACI SWOJE STANOWISKA !!!
Prasa donosi
Niektórzy nie wypełnili formalności inni zrobili to po terminie. Łącznie jednak 66 członków zarządu z wszystkich polskich związków sportowych utraci swoje stanowiska. Wśród nich są przedstawiciele tych największych – PZPN, PZPS czy ZPRP. To efekty ustawy lustracyjnej Ministerstwa Sportu i Turystyki. Wydaje się, że w wielu przypadkach, bardziej niż na swojej przeszłości - działacze polegli na biurokracji. Dokumenty lustracyjne, w obliczu niedawnej zmiany ustawy o sporcie musiało wypełnić 440 członków zarządu z 65 polskich związków sportowych - od przedstawicieli władz płetwonurkowania, psich zaprzęgów, aż po działaczy piłkarskich. We wrześniu tego roku weszła w życie ustawa według której członkiem zarządu związku w Polsce nie może być osoba będąca kiedyś funkcjonariuszem organów bezpieczeństwa PRL.

Według informacji przekazanych przez MSiT oświadczenia lustracyjne złożyło 397 członków zarządu, ale 24 dokumenty przesłano już po terminie. Wobec 42 osób które wcale nie wypełniły, jak określa to minister Witold Bańka… „prostej ankiety”, mamy łącznie 66 członków zarządu, którzy utracą swą funkcję w związkach sportowych… „W niektórych przypadkach to pokazuje chaos w związkach, czy brak rzetelności pracujących tam osób…” – powiedział minister na spotkaniu z dziennikarzami. Wśród osób, które wcale nie wypełniły oświadczenia mamy m.in. całe pięcioosobowe zarządy związków curlingu czy też płetwonurkowania. Niemal połowa zarządu Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów nie przesłała oświadczenia lub zrobiła to nieterminowo. Jego działacze też będą musieli ustąpić. O kim mowa ?

Na liście opublikowanej przez ministerstwo nie ma na razie nazwisk, ale są liczby. Jasno wynika z nich, że kilka osób będzie musiało zrezygnować z pełnionych funkcji także w tych największych związkach sportowych. Wśród działaczy, którzy nie przekazali informacji lustracyjnych jest po jednym działaczu z Polskiego Związku Piłki Siatkowej i Związku Piłki Ręcznej w Polsce. Jedna osoba z zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej przesłała takie oświadczenie już po terminie. W siedzibie na Bitwy Warszawskiej na razie nikt nie wie, o kogo chodzi… „Nie mam pojęcia, kto to. Oświadczenia wysyłało się indywidualnie. O prezesa może być pan spokojny…” – wyjaśnił krótko Zbigniew Boniek. Ministerstwo zasygnalizowało, że w dwóch przypadkach oświadczenia członków zarządu PZPN będą wymagały wyjaśnienia. W sumie takie zastrzeżenia są co do 51 otrzymanych dokumentów. W niektórych przypadkach oświadczenia są „niejednoznaczne” w innych nie mają wpisanego nr PESEL czy numeru dowodu osobistego. W przypadku jednego działacza związku sportowego, ministerstwo zostało poinformowane o jego rezygnacji z dotychczas pełnionej funkcji (sport.pl; Kacper Sosnowski; 15.12.br; 12:36)

Wysłany przez autor dnia @15-12-2017 o godz. 19:06:06 @ (367 odsłon)
(Czytaj więcej... | 1 komentarz | Wynik: 0)

Prasa Donosi: ADRIAN ZIELIŃSKI PRZEGRAŁ !!!
Prasa donosi
Apelacja Adriana Zielińskiego oddalona - Panel Dyscyplinarny Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie odrzucił wniosek sztangisty o skrócenie dyskwalifikacji. Adrian Zieliński tuż przed Igrzyskami Olimpijskimi w Rio został złapany na stosowaniu nandrolonu. Ten sam steryd wcześniej wykryto w organizmie jego brata, Tomasza. Mistrz olimpijski z Londynu został zdyskwalifikowany na cztery lata. Zawodnik na własny koszt zrobił badania, które wykazały, że steryd prawdopodobnie przyjął nieświadomie, w zabrudzonej witaminie B12. Jego prawdomówność potwierdziło badanie wariografem wykonane przez biegłego sądowego. Sportowiec walczy o zmniejszenie kary do co najmniej 2 lat. To pozwoliłoby mu wrócić do sportu przed IO w Tokio.

… „Nandrolon dostał się do mojego organizmu bez mojej wiedzy, myślę, że ktoś chciał nam zaszkodzić, ale teraz nie ma to już większego znaczenia. Przede wszystkim chcę udowodnić, że przyjąłem steryd nieświadomie. Wyłożyłem mnóstwo pieniędzy na prawników, ekspertyzy, badania i wyjazdy, a mimo to zostałem ukarany bardzo surowo…” – mówił w obszernym wywiadzie dla „Pomorskiej”. Jego zdania nie podzielił jednak Panel Dyscyplinarny Komisji do Zwalczania Dopingu. Jak poinformował portal Onet, powołując się na wypowiedź Michała Rynkowskiego z Polskiej Agencji Antydopingowej dla PAP, apelacja została w całości oddalona. Zieliński ma prawo odwołać się teraz do Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie. Nie wiemy jeszcze, czy z niego skorzysta (Gazeta Pomorska, Joachim Przybył, 12.12.br; 00:42)


DYSKWALIFIKACJA ADRIANA ZIELIŃSKIEGO UTRZYMANA W MOCY !!!

Panel dyscyplinarny przy Polskiej Agencji Antydopingowej utrzymał w pełni orzeczenie wydane w pierwszej instancji – czteroletnią dyskwalifikację nałożoną na ciężarowca Adriana Zielińskiego… „Apelacja od czteroletniej kary dyskwalifikacji została w całości oddalona” – poinformował PAP pełniący obowiązki dyrektora Polskiej Agencji Antydopingowej – Michał Rynkowski. Zieliński został wykluczony z reprezentacji Polski podczas igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro w 2016 roku po ujawnieniu w jego organizmie środka dopingowego. Mistrz olimpijski w kat. 85 kg z Londynu cały czas twierdził, że nigdy świadomie nie zażywał zabronionego środka nandrolonu, który został wykryty.

Jego zapewnieniom nie dał jednak wiary panel dyscyplinarny Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie, który 13 stycznia 2017 roku zdecydował o nałożeniu na zawodnika czteroletniej dyskwalifikacji. Pozytywny wynik dało badanie próbki pobranej 1 lipca 2016 roku w Polsce. Zieliński zapewnił, że jego wszystkie plany sportowe są nadal związane z ciężarami i że trenuje po to, aby utrzymać formę i walczyć o prawo startu w igrzyskach w Tokio z 2020 roku. Przed panelem dyscyplinarnym przy Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie wielokrotnie dowodził, że nandrolon przyjął nieświadomie. Zanieczyszczona nim miała być zażywana przez niego witamina B12. Złoty medalista olimpijski z Londynu wielokrotnie podkreślał, że dla niego, zawodnika najwyższej klasy światowej, kontrole antydopingowe były codziennością. Przed wyjazdem do Rio de Janeiro przeszedł ich kilkanaście. Zielińskiemu przysługuje odwołanie do Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie (onet.pl; 11.12.br; 23:02)



Wysłany przez autor dnia @12-12-2017 o godz. 20:14:02 @ (262 odsłon)
(komentarze? | Wynik: 0)

Prasa Donosi: ADRIAN ZIELIŃSKI PRZYGOTOWUJE KOLEJNY, BARDZO WAŻNY DOWÓD !
Prasa donosi
Mistrz olimpijski z Londynu w podnoszeniu ciężarów z Londynu wciąż walczy o udowodnienie, że nandrolon znalazł się w jego organizmie przypadkowo. Pod koniec listopada odbędzie się jego następna rozprawa przez panelem dyscyplinarnym Polskiej Agencji Antydopingowej… „Będzie to równie istotny dowód w sprawie, a nawet ważniejszy niż samo badanie wariografem…” - mówi nam Adrian Zieliński, który w zeszłym roku został zdyskwalifikowana na cztery lata. Wcześniej nigdy nie był karany za doping, a mimo to otrzymał tak wysokie zawieszenie. Zawodnik chce skrócenia kary do dwóch lat, a w najlepszym przypadku nagany.

Pod koniec października odbyła się kolejna rozprawa przez panelem dyscyplinarnym POLADA. Mecenas sztangisty przedstawił nowy dowód na niewinność Zielińskiego, a więc badania wariografem, czyli tzw. „wykrywaczem kłamstw”. Sprawę odroczono, bo panel stwierdził, że potrzebne jest nie tylko zapoznanie się z badaniem, ale także prze-słuchanie dwóch nowych świadków: lekarza klubowego zawodnika oraz człowieka do-starczającego odżywki dla PZPC. Zieliński miał nieświadomie zażyć zanieczyszczoną nandrolonem witaminę B12. Wtorkowa (14.11.br) rozprawa w Warszawie miała być ostatnią. Tak jednak nie było.

… „Przedstawiono mowy końcowe, ale na zakończenie sprawy mój pełnomocnik poruszył bardzo ważną kwestię, która moim zdaniem będzie rzutować na cały przebieg sprawy. Póki co, czekam na potwierdzenie od mecenasa, bo w tym momencie zbiera wszelkie materiały. Będzie to ważny dowód w sprawie, nawet bardziej istotny od przestawionego wcześniej badania wariografem…” - mówi nam Zieliński, który dodaje, że chodzi o przeanalizowanie procedur zastosowanych podczas badania pobranych od niego próbek. We wtorek na przesłuchaniu pojawił się tylko jeden wezwany świadek, co dodatkowo opóźnia sprawę.

… „Był lekarz klubowy, drugi świadek, a więc dostawca odżywek gdzieś „wyparował”. Po prostu w tym momencie nie ma z nim jakiekolwiek kontaktu. Panel nie miał za to już do mnie żadnych pytań. Oczywiście liczyłem na ostateczny wyrok już teraz, ale sytuacja zmieniła się po tym, jak mój pełnomocnik poruszył dodatkową kwestię. Panel nie mógł zatem wydać decyzji. Czuję, że w tym momencie jestem jeszcze bliżej skrócenia kary. Następna rozprawa ma się odbyć 28 listopada. Otrzymaliśmy wiadomość, że wtedy poznamy werdykt, a jak będzie, to się dopiero okaże. Naprawdę nie chcę myśleć, co się stanie, gdy panel nie skróci mojego zawieszenia…” - dodaje w rozmowie z nami Zieliński (Krzysztof Srogosz, eurosport.interia.pl, 16.11.br, 12:35)

Wysłany przez autor dnia @20-11-2017 o godz. 17:49:35 @ (231 odsłon)
(komentarze? | Wynik: 0)

Prasa Donosi: DOPING… PRAWDA O CHIŃSKICH MEDALACH !
Prasa donosi
Wielkie Chiny boją się 79-letniej pani doktor Xue Yinxian, którą wkrótce mają od- wiedzić przedstawiciele Światowej Agencji Antydopingowej (WADA). Wstrząs nas- tąpił w październiku, kiedy telewizja ARD wyemitowała wywiad ze zbiegłą do Nie- miec chińską lekarką. Pani Xue wyznała, że w proceder dopingowy w latach 80 i 90 zaangażowanych było 10.000 sportowców z reprezentacji narodowych i kadr regionalnych.

… „Cały system sportowy był gangreną…” – powiedziała lekarka i przytoczyła kilka dra-stycznych przykładów. Do jej gabinetu trener przyprowadził 13-letniego chłopca trenującego gimnastykę, któremu wyrosły piersi. Leczyła dziewczynki, które cierpiały na zaburzenia równowagi i widzenia. Osobiście opiekowała się Li Ningiem, sześciokrotnym medalistą olimpijskim z igrzysk w Los Angeles (1984), dziś znanym biznesmenem. Przed igrzyskami w Seulu (1988) Li sam ją poprosił o kurację dopingową, której mu odmówiła. Pani Xue ma 68 zeszytów zapełnionych notatkami z czasów, gdy pracowała w chińskim sporcie. Wie dużo. Na własne oczy widziała, jak rodził się system. Wzorowa komunistka, ukończyła studia z wyróżnieniem z nową wtedy w kraju specjalizacją – medycyna sportowa. Od 1977 do 1984 roku była odpowiedzialna za 11 reprezentacji narodowych, m.in. w lekkiej atletyce, pod- noszeniu ciężarów, siatkówce, koszykówce, badmintonie. To był ważny moment w historii sportu chińskiego, bo właśnie w 1984 roku Chińczycy po 32 latach przerwy wystartowali w igrzyskach. Władze miały jeden cel – wykorzystać sport do celów propagandowych. Środ- kiem do sukcesu miał być doping. Lekarze byli wysyłani na szkolenie do ZSRR, także do krajów zachodniej Europy, żeby z bliska przyjrzeć się sposobom używania niedozwolonych środków przez sportowców.

Magazyn „L'Equipe" podaje, że w 1979 roku jeden z chińskich lekarzy odwiedził Francję i wrócił z konkluzją: „Wszyscy się dopingują. Musimy robić to samo”. Chińczycy wy- myślili własny środek dalibu, będący koktajlem sterydów i produktów tradycyjnej medy- cyny. Szybko też nauczyli się działać ostrożnie. „Babcia wróciła" to hasło, że można jechać na zawody, bo organizm został wyczyszczony z niedozwolonych środków. System odrzucał czarne owce, ludzi, którzy nie chcieli brać albo aplikować dopingu – tak jak doktor Xue. W 2007 roku do domu byłej lekarki wtargnęli funkcjonariusze policji i dali jej do zrozumienia, że ma milczeć. W trakcie szamotaniny jej mąż, znajdujący się trakcie rekonwalescencji po operacji mózgu, upadł na ziemię. Zmarł kilka tygodni później.

Pani Xue wraz z młodszym synem Yang Weidongiem i synową uciekła z kraju z pomocą niemieckiej ambasady. W Niemczech już trzykrotnie na wniosek policji zmieniała miejsce zamieszkania, w pobliżu widziani byli chińscy szpiedzy. Dziś Xue przebywa w domu dla uchodźców, ma do dyspozycji pokój, z sąsiadami dzieli łazienkę i kuchnię. Mówi, że się nie boi. W dn. 9 listopada br lekarka spotka się z przedstawicielami WADA. Nie należy się spodziewać daleko idących konsekwencji. Decyzję o odebraniu chińskim sportowcom medali zdobytych w latach 80 i 90 – co postuluje pani Xue – musiałby podjąć MKOl, który niedaw- no przyznał Pekinowi (CHN) prawo organizacji zimowych igrzysk w 2022 roku (RP, Olgierd Kwiatkowski, 06.11.2017, 13:44)

Wysłany przez autor dnia @08-11-2017 o godz. 18:49:25 @ (527 odsłon)
(Czytaj więcej... | Wynik: 0)

Prasa Donosi: KOŁECKI I DOŁĘGA DOSTALI ZŁOTO I BRĄZ IO W PEKINIE !!!
Prasa donosi
Szymon Kołecki i Marcin Dołęga odebrali - odpowiednio - złoty i brązowy medal... igrzysk olimpijskich w Pekinie w 2008 roku... To dziwne, ale też cieszy - mówi mistrz olimpijski, który w swojej kolekcji ma też srebrny krążek z 2000 roku igrzysk z Sydney. Z kolei dla Dołęgi to pierwszy medal. Jednak wygląda na to, że na emeryturę olimpijską nie ma co liczyć, bo dwukrotnie był zdyskwali- fikowany za doping. Dziewięć lat temu Kołecki w kategorii 94 kg zajął II miejsce, wygrał Kazach - Ilya Ilyin. Dopiero w listopadzie 2016 roku Międzynarodowy Komitet Olimpijski zdyskwalifikował go, bo w próbce krwi wykryto niedozwolone środki (można je badać do 10 lat od zawodów)... Nie byłem zaskoczony, gdy oszustwo wyszło na jaw. Zdawałem sobie sprawę, w jaki sposób przygotowuje się sportowców w krajach byłego ZSRR. Można wtedy było walczyć z nimi własnymi siłami albo wcale - stwierdził Kołecki tuż po tym, jak w we wtorek w Centrum Olimpijskim odebrał złoty krążek... Zdążyłem się oswoić z myślą, że go dostanę. Procedura trwała ponad rok. To złoto jest spełnieniem marzeń. I nie żałuję, że stało się to w Warszawie, a nie w Pekinie. Medal wręczyła mi pani Irena Szewińska, legenda polskiego sportu. Przy tym byli też inni wybitnymi sportowcy, których podziwiam albo są mi bliscy - stwierdził Kołecki.



W podobnej sytuacji jest Marcin Dołęga. On w Pekinie rywalizował w kategorii 105 kg. Uzyskał taki sam wynik jak Dmitriy Lapikov. Tyle że Polak był lżejszy od Rosjanina o... 0,07 kg i dlatego zajął IV miejsce, a Lapikov - III. Jednak po latach okazało się, że Rosjanin brał niedozwolone środki... Mimo że minęło dziewięć lat, to pamiętam tamten start. Marzyłem o medalu i w końcu go mam - podsumował Dołęga, dla którego jest to jedyny olimpijski krążek. W 2012 r. podczas igrzysk w Londynie spalił trzy próby. Brązowy medal teoretycznie powinien zapewnić mu emeryturę olimpijską. Jest wypłacana po 40 roku życia, wynosi mniej więcej 2500 zł na rękę. Jednak 35-letni Dołęga nie ma na nią co liczyć. W pierwszej połowie września weszła w życie poprawka do ustawy o sporcie z 2010 r. Według niej świadczenie przysługuje osobie, która „nie była karana dyscyplinarnie za doping w sporcie dys- kwalifikacją w wymiarze jednostkowym większym niż 24 miesiące lub więcej niż raz bez względu na jej jednostkowy wymiar”. Tymczasem trzykrotny mistrz świata był dwukrotnie zdyskwalifikowany na dwa lata za stosowanie dopingu. Po raz pierwszy w 2004 roku, drugi - w 2014 roku. Choć każdy przypadek jest rozpatrywany indywidualnie, to przepis jest jasny. Z kolei Kołecki emeryturę zapewnił sobie w 2000 r., gdy w Sydney zdobył srebro. Natomiast PKOl za złoto w Pekinie wręczał 200 tys. zł i samochód osobowy, za srebrny - 150 tys. zł, a za brązowy - 100 tys. zł !



We wtorek w PKOl miała zebrać się komisja, która będzie dyskutować o ewen- tualnych nagrodach i jej wysokości. Decyzje mają zapaść w ciągu kilku tygodni... Nie rozmawiałem z nikim na ten temat. Jeśli PKOl będzie chciał nas dodatkowo wynagrodzić to super, jeśli nie, to nic. Najważniejsze, że mam medal - wzruszył ramionami mistrz olimpijski, który dziewięć lat temu otrzymał 150 tys. zł... Zresztą samochodu nie potrzebuję. Niedawno kupiliśmy z żoną bardzo dobre, dla niej i dla siebie - śmiał się Kołecki, który po karierze radzi sobie bardzo dobrze. Był prezesem Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów, ale zrezygnował po tym, jak podczas igrzysk w Rio na dopingu wpadli bracia Adrian i Tomasz Zielińscy. Prowadzi własną firmę, a rok temu zaczął rywalizować w mieszanych sztukach walki. Ma na koncie dwa zwycięstwa w federacji PLMMA. W dn. 21.10.br zawalczy w kopalni soli w Wieliczce na gali robionej przez Tomasza Babilońskiego... MMA to ogromne widowisko, bardzo popularne i dochodowe. To także taki sport, w którym można zaistnieć na dobrym poziomie, mimo że nie miało się z nim styczności. W poszczególnych dyscyplinach, jak boks czy zapasy, na pewno bym się nie odnalazł - ocenił 35-letni Kołecki. Z kolei Dołęga sportową karierę zakończył. Jest trenerem ciężarowców w Feliksie Siedlce... A na co dzień pracuję jako żołnierz zawodowy - dodał. Na złoty medal z igrzysk w Londynie wciąż czeka Anita Włodarczyk. (Tomasz Biliński, POLSKA TIMES; 26.09.br; 19:00; zdjęcia - Jan Rozmarynowski, dziękujemy)

Wysłany przez autor dnia @26-09-2017 o godz. 19:55:45 @ (230 odsłon)
(Czytaj więcej... | Wynik: 0)

Prasa Donosi: CZARNY CZERWIEC… ZMARŁ PAWEŁ ZIÓŁKOWSKI !
Prasa donosi
W poniedziałek, 05.06.br w wieku 44 lat zmarł na zawał serca – Paweł Ziółkowski (1973-2017), reprezentant Polski, medalista mistrzostw Europy i Polski. Paweł Ziółkowski był wychowankiem MKS „Start” Grudziądz, reprezentował też barwy Za- wiszy Bydgoszcz i startował w niemieckiej „Bundeslidze”, po czym wrócił do Gru- dziądza i ponownie trenował w „Starcie”. W wieku 17 lat, podczas Mistrzostw Polski Juniorów wywalczył pierwszy srebrny medal. Dwa lata później zdobył brąz podczas Mistrzostw Europy Juniorów do lat 20 w Cardiff (GBR). Na swoim koncie miał też wiele medali Mistrzostw Polski. Ostatni raz na pomoście Paweł Ziółkowski wystąpił na Mistrzostwach Polski Seniorów w Malborku w 2005 roku (grudziądz.naszemiasto.pl; Łukasz Szalkowski; 07.06.br; 07:33)

Z ostatniej chwili:
Pogrzeb odbędzie się w sobotę (10.06.br) o godz 11:00,
w Kościele p.w. Maksymiliana Kolbe w Grudziądzu przy ul. Wyspiańskiego 1
a następnie na Cmentarzu Farnym przy ul.Cmentarnej !


Wysłany przez autor dnia @07-06-2017 o godz. 18:58:46 @ (399 odsłon)
(Czytaj więcej... | Wynik: 0)

Prasa Donosi: ROMAN KLIŚ NIE ŻYJE !
Prasa donosi
Wielokrotny medalista mistrzostw Polski i rekordzista kraju, na co dzień reprezen- tujący barwy Górnika Polkowice, zginął w wypadku drogowym w Gogolinie. Jego motocykl został potrącony przez samochód. Miał tylko 29 lat. Na świecie zostawił ukochaną żonę i dwójkę maleńkich dzieci. Roman Kliś (1988-2017) był jednym z najbardziej utytułowanych polskich ciężarowców ostatnich lat. Karierę rozpoczął jako 12-latek, przez jej większość reprezentując barwy Budowlanych Opole. Od trzech lat wys- tępował jako zawodnik Górnika Polkowice. W 2009 roku zdobył brązowy medal na mistrzo- stwach Europy do lat 23. Był rekordzistą kraju i indywidualnym oraz drużynowym mistrzem Polski. Szykował się do kolejnych startów...


Do tragicznego wypadku doszło, gdy Roman Kliś jechał motocyklem na trening. Ciężarowiec zderzył się z samochodem marki volkswagen golf, który według wstępnych ustaleń policji, nie ustąpił mu pierwszeństwa i przy skręcie w lewo z dużą siłą uderzył jednoślad Klisia. Sportowiec doznał wewnętrznych obrażeń, zmarł po godzinnej reanimacji. Przyjaciele zmarłego 29-latka podkreślają, że zawsze jeździł motocyklem spokojnie, a samochód zostawiał żonie, by ta mo- gła wozić nim dwójkę ich małych dzieci. Osierocił dwuipółrocznego synka i roczną córeczkę... Bardzo bolesna i tragiczna informacja, w którą nadal trudno uwierzyć. Całe środo- wisko dyscypliny pogrążyło się w wielkim smutku i bólu. Rodzinie oraz najbliższym Ś.P. Romana Klisia, w imieniu władz związku i całej społeczności podnoszenia cię- żarów, przekazuję wyrazy współczucia oraz szczere kondolencje... – powiedział pre- zes Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów – Mariusz Jędra (fakt24.pl, 03.06.br; 18:17)

Wysłany przez autor dnia @04-06-2017 o godz. 08:32:43 @ (336 odsłon)
(Czytaj więcej... | Wynik: 0)

Prasa Donosi: ADRIAN ZIELIŃSKI BEZ EMERYTURY OLIMPIJSKIEJ ?!
Prasa donosi
We wtorkowym wydaniu „Gazety Wyborczej” (z 14.03.br) ukazał się interesujący artykuł red. Wojciecha Borakiewicza pt. „Anatomia mistrzowskiego upadku. Historia Adriana Zielińskiego”. Zawodnik bydgoskiego Zawiszy stracił przez doping dobre imię, sportową chwałę oraz sposób na życie i przyszłość. Jak się okazuje, grozi mu jeszcze utrata olimpijskiej emerytury za złoty medal Igrzysk Olimpijskich w Londynie (2012). To specjalne świadczenie przyznawane medalistom igrzyska, Zielińskiemu należy się za złoto z Londynu. Dostawałby ją od 40-go roku życia a obecnie to 2623 zł miesięcznie ! Rząd pracuje jednak nad nowelizacją ustawy. Według nowych przepisów nie uzyskuje praw do świadczeń sportowiec ukarany ponad dwuletnią dyskwalifikacją. „Dobra zmiana” z impetem wkracza też do świata sportu, więc... wszystko możliwe. Sprawiedliwości domagają się także kibice. Przed sądem w Nakle toczy się cywilna sprawa wytoczona Adrianowi Zielińskiemu przez Michała Gniatkowskiego z Poznania. Pozwał go za naruszenie dóbr osobistych. Ucierpiały duma narodowa i poczucie patriotyzmu kibica. Żąda on przeprosin w „Wyborczej”, „Fakcie” i „Przeglądzie Sportowym” oraz wpłaty po 1000 zł na dwie fundacje charytatywne… Więcej w artykule prasowym (html), do przeczytania którego gorąco zachęcamy !

Wysłany przez autor dnia @19-03-2017 o godz. 17:43:33 @ (674 odsłon)
(Czytaj więcej... | Wynik: 0)

Prasa Donosi: PROKURATOR W PZPC… BĘDĄ ZARZUTY ?
Prasa donosi
Prokuratura u ciężarowców szuka przekrętów w przetargu - dowiedziała się „Wyborcza”. Dowiedzieliśmy się, że jest też drugie śledztwo - w sprawie wyboru trenera reprezentacji. Czy szefowa Komisji Rewizyjnej zawiadomiła prokuraturę, bo nie wybrano jej męża ? Jeśli chodzi o pierwsze śledztwo, proku- ratura wyjaśni, czy w PZPC doszło do udaremnienia lub utrudnienia przetargu w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. „Wyborcza” pisała o sprawie w styczniu. Przetarg na sprzęt za ponad pół miliona złotych został rozpisany i rozstrzygnięty niezwłocznie po zwy- cięstwie Mariusza Jędry w wyborach na prezesa. Wygrała go firma A dzięki kryterium ceny. Przetarg skasowano, rozpisano nowy, wygrała znów firma A. Ale ponownie zmieniono warunki przetargu, przy czym – jak twierdzi właściciel firmy A Mateusz Lendzioszek – rzucano mu kłody pod nogi, np. żądając materiałów uzupełniających w nierealnym terminie. W końcu wygrała firma B, która w poprzednich przetargach była numerem dwa. Prokuratura sprawdzi, czy w chwili zapłacenia za sprzęt był on w Polsce. Lendzioszek jest przekonany, że nie, co byłoby złamaniem warunków przetargu, o którym sądzi, że był ustawiony. To on zawiadomił prokuraturę.

Prezes Jędra i Sebastian Churas, czyli właściciel firmy B, która ostatecznie wygrała, dosko- nale się znają – również dlatego, że są ze Śląska. Podczas wyborów w PZPC Churas głosował na Jędrę… „Nie prowadzę przetargów…” – powiedział „Wyborczej” Jędra… „Robił to praw- nik, który współpracował z poprzednim zarządem... Pytałem naszego prawnika głośno i wyraźnie, czy to, co podpisuję, jest zgodne z prawem. Odpowiedział, że tak. Pojechałem sprawdzić, czy sprzęt został dostarczony, narobiłem mnóstwo zdjęć, aby mieć dowód…” - mówi prezes Jędra. … „Sprzęt Eleiko, który kupiliśmy, jest renomowany. Nic się na nim nie zacina, używanie sprzętu nie grozi kontuzją. Konkurencyjny producent Werk-San ma złą reputację. Będziemy w 100 proc. współ- pracować z prokuraturą…” - deklaruje prezes. Prezes przyznał, że zarząd PZPC przegło- sował ostatnio uchwałę, że część środków uzyskanych od sponsorów może otrzymać szef związku oficjalnie pracujący społecznie. Firma B będzie zaraz sponsorem PZPC – gdy tylko podpisze umowę. Oddzielne zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożyła Komisja Rewizyjna związku – dotyczy ono konkursu na trenera kadry. Jest nim dziś Robert Dołęga. Jego kontrkandydatem był m.in. Mirosław Choroś, którego żona jest szefową Komisji Rewizyjnej. To drugie dno sprawy. Ale jest i trzecie. Mianowicie klub Mazovia Ciechanów, w którym małżeństwo Chorosiów pracuje, nie otrzymało ze związku sprzętu. Dlaczego ? Bo wpadł na dopingu zawodnik Mazovii – Jarosław Samoraj (Radosław Leniarski, 16.03.br; 20:02, wyborcza.pl)

Wysłany przez autor dnia @18-03-2017 o godz. 18:02:41 @ (266 odsłon)
(Czytaj więcej... | Wynik: 0)

Prasa Donosi: URAŻONY KIBIC ŻĄDA PRZEPROSIN OD ADRIANA ZIELIŃSKIEGO !
Prasa donosi
Adrian Zieliński dostał wezwanie do sądu. Polski kibic żąda od niego przeprosin... Adrian Zieliński udzielił niedawno szczerego wywiadu dla „Przeglądu Sportowego”, w którym wyznał, że nie czuje winnym wydarzeń z Rio de Janeiro, skąd wrócił tuż przed zawodami w wyniku afery dopingowej. Sztangista liczy na zmniejszenie czteroletniej kary dyskwalifikacji za przyjmowanie nandrolonu i wys- tęp na igrzyskach olimpijskich w Tokio. Tymczasem, mistrz olimpijski z Londynu, będzie musiał się jeszcze zmierzyć z pozwem sądowym jednego z kibiców, który poczuł się mocno urażony postawą Zielińskiego. W dn. 3 marca 2017 roku odbędzie się posiedzenie sądowe ws. Adriana Zielińskiego - taką informację otrzymaliśmy od poznańskiej kancelarii radcy praw- nego Michała Gniatkowskiego... W związku z aferą dopingową, w którą wmieszał się mistrz olimpijski w podnoszeniu ciężarów w Londynie, do sądu została skierowana sprawa dotycząca naruszenia dóbr osobistych. Chodzi o polskiego kibica, a jednocześnie radcę prawnego Michała Gniatowskiego. W załączonym zawiadomieniu o posiedzeniu sądu dowiadujemy się o zawez- waniu Adriana Zielińskiego do próby ugodowej... „Michał Gniatkowski uznaje się za polskiego kibica sportowego, którego dobra osobiste zostały naruszone przez Adriana Zielińskiego i w związku z tym domaga się przeprosin. Wytoczenie sprawy sądowej ma być przestrogą dla sportowców stosujących niedozwolony doping...” - czytamy w oświadczeniu, które zostało przekazane przez Veronikę Shaturskayą, asystentkę biura kancelarii. Adrian Zieliński został zawieszony przez Komisję do Zwalczania Dopingu w Sporcie na cztery lata. Z igrzysk w Rio de Janeiro wraz z nim wrócił jego brat Tomasz, również sztangista. Obaj stosowali zakazany śro- dek nandrolon (fakt.pl, Marek Dembski; 16.02.br; 17:32)



Wysłany przez autor dnia @18-02-2017 o godz. 11:24:35 @ (476 odsłon)
(Czytaj więcej... | Wynik: 0)

Prasa Donosi: PIERWSZY WYWIAD ADRIANA ZIELIŃSKIEGO... PO AFERZE !
Prasa donosi
W dzisiejszym numerze „Przeglądu Sportowego” ukazał się obszerny wywiad z Adrianem Zielińskim, którego przesłaniem jest jego wypowiedź... „Chcę wrócić. Śmiało spoglądam w lustro”. Zdyskwalifikowany za stosowanie dopingu mistrz olimpijski z Londynu (2012) opowiada o ostatnich traumatycznych miesiącach jego życia i marzeniu, jakim jest skrócenie kary do dwóch lat. Rozmowę red. Szymona Tomasika z zawodnikiem CWZS „Zawisza” Bydgoszcz skomentowali: Michał Rynkowski – Dyrektor biura Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie” oraz Kamil Wolnicki – dziennikarz „PS”. Poniżej pełne wypowiedzi obu panów...

Michał Rynkowski... „Sprawa Adriana Zielińskiego jest dla mnie jasna. W oparciu o materiał dowodowy, który został przedstawiony, uważam, że decyzja Panelu Dyscyplinarnego o cztero- letniej dyskwalifikacji jest słuszna. Dowody o niewinnośœci, które przedstawiał zawodnik, były niewystarczające do tego, aby sankcja mogła być niższa. Oczywiœście, Zieliński może się od- wołać. W ciągu tygodnia wydamy postanowienie w formie pisemnej. Od momentu, w którym otrzyma pismo, będzie miał 21 dni na złożenie odwołania. Rzadko jednak zdarza się, by kary były obniżane. Adrian Zieliński chce dwuletniej dyskwalifikacji. Rozumiem, że walczy o to, aby mieć szansę występu w igrzyskach w Tokio. To jednak nic nie zmienia, przy rozpatrywaniu sprawy nie miało to żadnego znaczenia. Sprawa była złożona. W tym sensie, że przesłuchano wielu œświadków, materiał dowodowy był obszerny. Panel Dyscyplinarny chciał zbadać wszyst- kie okolicznośœci. My, jako Komisja, chcieliœmy czteroletniej kary i taka została orzeczona...”.

Kamil Wolnicki... „Nie wiem, co czuli bliscy braci Zielińskich, gdy rozpętała się dopingowa burza, ale na pewno nie chciałbym tego przeżywać. Rozumiem też Adriana, który chciałby dostać jak najkrótszą karę i wrócić na pomost Ÿdźwigać ciężary, bo robił to całe życie. Nie sądzę jednak, żebyœśmy mieli oglądać go podczas igrzysk w Tokio. Adrian opowiada o zanie- czyszczonych odżywkach. To najczęściej spotykana linia obrony, choć rzadko skuteczna. Jak- kolwiek brutalnie to brzmi, zasada o „sportowcu, który odpowiada za to, co ma w organizmie” jest w dzisiejszej pogoni za kasą, nazywaną sportem, jedyną sensowną. W organizmie Zie- lińskiego był nandrolon, więc w œświetle prawa jest winny. Inne rozwiązanie (w przypadku dotyczącego kogokolwiek) byłoby równoznaczne z akceptacją dopingu...”.



Po kliknięciu w powyższy plik, otworzy się skan artykuły prasowego
z dzisiejszego wydania „Przeglądu Sportowego” (pdf)
(źródło: przegladsportowy.pl; Szymon Tomasik; 10.02.br; 08:40)

Wysłany przez autor dnia @10-02-2017 o godz. 18:41:14 @ (278 odsłon)
(Czytaj więcej... | Wynik: 0)

Prasa Donosi: DONALD TRUMP ZOSTAWI SPORT NA SPALONYM ?
Prasa donosi
Władze MKOl są przekonane, że dekrety Trumpa to cios dla starającego się o organizację letnich igrzysk Los Angeles. Międzynarodowe związki sportowe próbują wybadać, jak regulacje wpłyną na imprezy organizo- wane w USA...  „1 stycznia dostałem od brytyjskiej królowej tytuł szlachecki. 27 stycznia prezydent Donald Trump zrobił ze mnie obcego” – pisał na Facebooku sir Mo Farah. Czterokrotny złoty medalista olimpijski w biegach na 5.000 i 10.000 m startuje pod brytyjską flagą, ale urodził się w Mogadiszu (SOM). Wpis na Facebooku opublikował, gdy pre- zydent USA zamknął – na razie na 90 dni – granice dla ludzi urodzonych w Somalii, Iranie, Iraku, Libii, Sudanie, Syrii i Jemenie. „Oznajmić dzieciom, że tatuś nie będzie mógł wrócić do domu, będzie kłopotliwe. Jak wytłumaczę, że prezydent wprowadził politykę opartą na igno- rancji i uprzedzeniach ?” – pisał Farah ze zgrupowania w Etiopii tuż po ogłoszeniu dekretu. Nikt wówczas nie potrafił odpowiedzieć, czy biegacz będzie mógł wrócić do Portland w stanie Ore- gon, w którym mieszka od sześciu lat. Dopiero w niedzielę, po rozmowach szefa brytyjskiej dyplomacji Borisa Johnsona z doradcą Trumpa - Jaredem Kushnerem, okazało się, że nowe re- gulacje nie dotkną Faraha.

Z oświadczenia brytyjskiego rządu wynika, że dla podróżujących mających po- dwójne obywatelstwo nic się zmieni. Dodatkowo sprawdzone zostaną tylko te osoby, które przybyły z krajów widniejących na liście. Wielka niewiadoma nie oz- nacza to jednak, że problem nie istnieje. Sportowcy z wyżej wymienionych krajów trenują w USA, reprezentują tamtejsze kluby albo przyjeżdżają na wielkie imprezy. Nigdy nie mieli problemów, w międzynarodowych zawodach uczestniczyli także reprezentanci państw, z którymi Amerykanie nie utrzymywali kontaktów dyplomatycznych (Kuba, Korea Północna).

Teraz nie wiemy, na czym stoimy...” – mówi Phil Andrews, szef amerykańskiego związku sztangistów. W listopadzie odbędą się w Kalifornii (Anaheim – przypis „PSz”) mistrzostwa świata seniorów w podnoszeniu ciężarów, jeśli granice do tego czasu pozostaną zamknięte, to nie wiadomo, czy w imprezie będą mogli wziąć udział... Irańczycy (na ostatnie MŚ (w Houston – przypis „PSz”) wysłali 7 zawodników, którzy zdobyli dwa medale). Błyskawicznie na dekret zareagowała też międzynarodowa federacja lekkoatletyczna (IAAF), która chce gwarancji od amerykańskiej administracji, że nowe regula- cje nie wpłyną na zaplanowane na 2021 roku mistrzostwa świata w Eugene... „Współpracujemy z władzami, staramy się zrozumieć nowe reguły, zobaczyć, w jaki sposób dotkną one przyjeż- dżających do Stanów Zjednoczonych sportowców i działaczy...” – mówi rzecznik Amerykań- skiego Komitetu Olimpijskiego (wyborcza.pl, Michał Szadkowski; 31.01.2017; 06:33)

Wysłany przez autor dnia @31-01-2017 o godz. 18:39:18 @ (268 odsłon)
(Czytaj więcej... | Wynik: 0)

Prasa Donosi: WYWIAD PREZESA PZPC DLA „GAZETY WYBORCZEJ”
Prasa donosi
W dzisiejszym wydaniu „Gazety Wyborczej” (24.01.2017, strona - 24) ukazał się wywiad, jakiego kilka dni temu dziennikarzowi „GW” - Radosławowi Leniarskie- mu udzielił prezes PZPC - Mariusz Jędra. Rozmowa jest mocna poprzez zadawa- ne pytanie dziennikarza, i jeszcze mocniejsza... w odpowiedziach nowego szefa związku. Poniżej, pełen tekst wywiad z prezesem PZPC - Mariuszem Jędrą.



ROZMOWA Z MARIUSZEM JĘDRĄ - NOWYM PREZESEM PZPC !

Adrian Zieliński złapany na dopingu, jego brat Tomasz też, obu wyrzucono w niesławie z wioski olimpijskiej w Rio de Janeiro. Inny kadrowicz - Krzysztof Zwarycz - wpadł przed igrzyskami. Szprycowały się też sztangistki. Ówczesny prezes związku Szymon Kołecki również ma przeszłość dopingową. Na świecie fala dyskwalifikacji sztangistów po ponownych badaniach próbek spowodowała żałosne qui pro quo. Wyniosła na przykład na podium olimpijskie Marcina Dołęgę, dopingowicza recydywistę, który ledwo uniknął dożywotniej dyskwalifikacji, a prawdopodobnie także Tomasza Zielińskiego. Dołęga dostanie brąz za igrzyska w Pekinie (2008), a Zieliński brąz za Londyn (2012). Pojawiają się apele o wykluczenie z igrzysk sportu skażonego dopingiem W Polsce ministerstwo obcina dotacje. A jednocześnie powstaje nowelizacja ustawy o sporcie, w której brak np. przepisu o zakazie pełnienia funkcji szefa związku dla osoby z przeszłością dopingową.

Od 25 lat jest pan w armii, gratuluję. W wojsku daje sobie pan radę, ale w ciężarach ?

Trudny czas dla sztangistów, to prawda. Wiem to też po telefonach Dzwonicie, gdy jest afera. Jak sukcesy, to telefonów brak. Ale jestem weteranem wojennym z misji pokojowych w Libanie, trudne pytania biorę na klatę, jak mówią sportowcy. Z kuli ziemskiej mnie nie zepchną.

OK. Są informacje, że został pan przyłapany na dopingu, i to dwukrotnie: 25 listopada 1994 r. w Turcji na amfetaminie i 24 września 1995 r. w Zakopanem. W polskiej komisji antydopingowej śladu o Zakopanem nie ma. Plotka ?

Czytał pan forum na stronie polska-sztanga.pl, która już zablokowała ten wpis. Gdy pan znajdzie coś oficjalnego, twarde dowody, to porozmawiamy. Nie jestem gruboskórny i przykro mi było, gdy o tym przeczytałem Obraża mnie to. A pan pyta mnie o bzdury.

Czyli zaprzecza pan ?

To nie jest prawda. A takie oskarżenia to już w Polsce zwyczaj. Adriana Zielińskiego ukamienowali, a on jeszcze przecież się broni. Sprawa jest oczywista. W jego organizmie był nandrolon, czyli steryd anaboliczny, próbki A i B pozytywne...

Został zdyskwalifikowany. Co tu jest do obronienia ? Może co najwyżej walczyć o mniejszą karę [nieoficjalnie dostał cztery lata, ale ogłoszenie długości kary zostało wstrzymane na żądanie zawodnika do czasu zakończenia procesu odwoławczego]

Byłem na ostatnim panelu komisji antydopingowej, więc wiem, że Adrian będzie się odwoływał do II instancji. Nawet mordercą nikt nie jest bez wyroku. Zainteresowałem się jego sprawą, gdy się dowiedziałem, że zanieczyszczona witamina B12 może dać taki wynik, jaki on miał, czyli śladowe ilości nandrolonu. Adrian jest mistrzem olimpijskim, więc wypadałoby z szacunku dla jego osiągnięć bliżej się temu przyjrzeć. [Kulomiot] Konrad Bukowiecki używał zanieczyszczonej odżywki i dostał naganę.

Te dwa przypadki są porównywalne ?

Nie. Ale bułgarscy sztangiści odwołali się od wyroków i zmniejszono im karę do ośmiu miesięcy.

Pana kredo w sprawie dopingu ?


Reprezentacja ma być drużyną. U mnie nie będzie żadnych ścieżek indywidualnych. Muszę mieć sztangistów na talerzu. Jeśli mamy wyjść z kryzysu, to powinno współpracować całe środowisko. Sam nie dam rady. Nie będę wszędzie, nie widzę wszystkiego, trener klubowy jest bliżej. Jeśli wyniki zawodnika idą gwałtownie w górę tak, że zawodnik przybiera na wadze, to powinien zauważyć oczywiste objawy dopingu. Musi wtedy zadziałać. Trzeba być czujnym. I jeszcze jedno powiem: nie lubię, jak ktoś mnie robi w balona. Na pierwszym zgrupowaniu kadry powiem: jak ktoś chce iść na skróty, niech od razu wyjeżdża. Ale na razie przyglądam się, uczę się. Z czasem głowy polecą. Adriana Zielińskiego ukamienowali, a on jeszcze się broni. Będzie się odwoływał. Nawet mordercę nikt nie jest bez wyroku

Czyli pana dewizą będzie...

Doping nie przychodzi sam. Jestem w ciężarach od 12, roku życia. Gdy przyszedłem pierwszy raz na trening, nie wiedziałem, co to doping. Z czasem młodzi ludzie dowiadują się o nim, bo często ćwiczą z kulturystami w jednej hali. Komisja antydopingowa powinna nie tylko mocniej walczyć i karać, lecz także więcej edukować. A jest w niej pięć osób na krzyż. Za mało. Jeśli chcemy robić porządki, to też zacznijmy od tych, którzy z tym walczą. Wiadomo, dużo wpadek jest na odżywkach. Niełatwo wyplenić kupowanie ich przez internet, bo pracujemy nie tylko z młodzieżą ułożoną, lecz także z trudną, która niechętnie słucha. Trzeba, że tak powiem, przestraszyć dopingiem młodych ludzi, którzy zamawiają go przez internet. No, i brakuje współpracy między związkiem a komisją antydopingową. Kontrole są w klubach niezapowiedziane, a pomysły o współpracy ze związkiem komisja traktuje, jakbyśmy mieli ostrzegać sztangistów przed ich nalotami, aby mogli uciec drzwiami i oknami. Jednak choćbyśmy nie wiem jak pracowali, nie unikniemy takich spraw. Świat jest, jaki jest. Nie tylko świat sztangistów.

Najwięcej wpadek jest jednak w ciężarach.


Bo nas najczęściej badają. I niech to robią.

Mam wrażenie, że w pana słowach - słowach szefa polskiego związku sportowego - jest więcej usprawiedliwień niż stanowczych pomysłów na odnowę. Tymczasem państwo dawało milion rocznie na przygotowania Zielińskiego, a w zamian dostało niesławę za doping mistrza olimpijskiego.

Polski związek nie ma narzędzi, aby np. zabrać dopingowiczom pieniądze, które wydał na ich przygotowanie. Prawnie jest to niemożliwe. Ministerstwo daje pieniądze, to niech je odbierze. Jestem za surowym karaniem, ale od tego są odpowiednie organy. My otrzymaliśmy dotkliwą karę. Ministerstwo odebrało nam połowę pieniędzy na sport wyczynowy i sporą część przeznaczonych na młodzież. Ucierpiało środowisko. Mam nadzieję, że teraz to samo środowisko pomoże.


Słyszałem o 90 proc. A pan mówi o połowie.

To nieprawda z tymi 90 proc., kaczka dziennikarska. Dostaliśmy dotkliwą karę, ale nie 90 proc. I powiem panu, że medale są najcenniejsze, ale wybrałbym pięć czystych lat bez wyników, a nie przymknięcie oczu na doping i sukcesy. I dodam, że pełnię funkcję społecznie. Nawet nie wiem, czy są dla prezesów nagrody za medale.


Są pieniądze dla związku za wyniki. Jedną z pierwszych decyzji po wygraniu przez pana wyborów było rozstrzygnięcie przetargu na sprzęt za kilkaset tysięcy złotych. Ktoś wygrał, przetarg skasowano, rozpisano nowy, wygrała znów ta sama osoba. Ponownie zmieniono warunki przetargu. Wtedy wygrała firma, która w poprzednich przetargach była numerem dwa. I ona dostała pieniądze. W tempie ekspresowym.


Ja nie prowadzę przetargów. Robi to nasz prawnik. Wiem, że są donosy od rywala zwycięzcy, donosy nawet do ministerstwa. Ja naszego prawnika pytałem kilka razy głośno i wyraźnie: czy to, co podpisuję, jest zgodne z prawem. Odpowiedział, że tak. Ja jestem żołnierzem zawodowym. Gdyby cokolwiek było niezgodne z prawem, to mnie nie ma! Nie mam emerytury, przyszłości, nic. Dlatego tak dbałem o przetarg. Pojechałem z trenerem kadry juniorów Mirosławem Chleboszem sprawdzić, czy sprzęt został dostarczony, narobiłem mnóstwo zdjęć na dowód, bo były podejrzenia, że zwycięzca przetargu go nie dostarczył. Wszystko było zgodne z prawem. A ja dwie noce nie spałem, bo mnie bombardowali mailami z groźbami. Jest u nas komisja przetargowa, jest w niej pan, który w ministerstwie robi takie rzeczy. Sprzęt, który kupiliśmy, jest renomowany, Eleiko. Nic się na nim nie zacina, nic nie grozi kontuzją. I na tym to polega. Gdziekolwiek by pan zadzwonił, powiedzą, że konkurencyjny producent Werk-San ma złą reputację. Już jesteśmy skatowani - mówią, że to nasz koniec, że u nas same przekręty, wszyscy się koksują. Guzik prawda. Młodzieżowcy zdobyli 23 medale, jesteśmy w trójce najbardziej medalodajnych sportów w Polsce w tej kategorii. To są wartościowi ludzie. Trzeba im teraz pomóc, a nie ukamienować dyscyplinę. Zbłądziliśmy, ale wrócimy.

Rozmawiał: Radosław Leniarski, „GAZETA WYBORCZA”, 24.01.2017, strona: 24
(żródło: pzpc.pl, wyborcza.pl)

Wysłany przez autor dnia @24-01-2017 o godz. 18:37:23 @ (315 odsłon)
(Czytaj więcej... | Wynik: 0)

Prasa Donosi: „BRAŁEM DOPING NIEŚWIADOMIE…”
Prasa donosi
Po opublikowaniu oświadczenia w sprawie czteroletniej dyskwalifikacji, mistrz olim- pijski z Londynu Adrian Zieliński zgodził się na rozmowę przed naszą kamerą. Jego zdaniem, kara, którą otrzymał, jest zbyt surowa, a nandrolon wy- kryty w jego organizmie został przyjęty nieświadomie. Sztangista Zawiszy postanowił się odwołać, bo chce walczyć o Igrzyska Olimpijskie w Tokio i przede wszystkim oczyścić swoje nazwisko. Jest początek roku 2016. Zawisza Bydgoszcz ogłasza pod- pisanie kontraktów z braćmi Zielińskimi: Adrianem - mistrzem olimpijskim i Tomaszem - wi- cemistrzem Europy. Od początku pod presją i z jasnym celem: z igrzysk w Rio de Janeiro starszy z braci ma przywieźć medal i to najlepiej złoty. Jest w świetnej dyspozycji, podczas lipcowych mistrzostw Polski w rodzinnej Mroczy, w dwuboju uzyskuje 409 kg, poprawiając tym samym swój rekord życiowy i pewnie sięga po złoto.



Piękny sen kończy się w Brazylii, kiedy w atmosferze skandalu opuszcza wioskę kilka dni przed występem. W jego organizmie wykryto zakazany nandrolon. Zostaje zawieszony przez klub i opuszcza Sportową Grupę Wojskową. Panel Dyscyplinarny dyskwalifikuje go przed ty- godniem na 4 lata… „Wykazaliśmy, że to znalazło się w moim organizmie nieświadomie. Co za tym idzie, kara powinna być od nagany do dwóch lat, a niestety otrzymałem karę czterech lat. Z tą decyzją się nie zgadzam, bo jest niesłuszna i niesprawiedliwa…” - przyznaje sztangista. Zieliński zeznawał, że zabroniona substancja trafiła do jego organizmu przez nieświadome spożycie zanieczyszczonego produktu, którym była witamina B12. Co ciekawe, suplementy, witaminy oraz odżywki sztangista regularnie otrzymywał od związku… „Związek to potwierdził, lekarz to potwierdził, więc nie ma tutaj mojej winy i celowości w takim sensie, że brałem to świadomie. Więc chyba nie ma lepszych dowodów. Udowodniłem to przed Panelem, że ta sub- stancja znalazła się w moim organizmie w sposób nieświadomy…” - uważa Adrian Zieliński. Ciężarowiec Zawiszy cały czas czeka na uzasadnienie decyzji Panelu Dyscyplinarnego. Mimo to postanowił, że odwoła się do Panelu Dyscyplinarnego drugiej instancji, a to oznacza, że wszystkie dowody rozpatrywane będą ponownie. Po raz kolejny przesłuchani zostaną także świadkowie… (bydgoszcz.tvp.pl; Łukasz Betański; 20 stycznia 2017, 21:03)

Wysłany przez autor dnia @21-01-2017 o godz. 14:11:27 @ (312 odsłon)
(Czytaj więcej... | Wynik: 0)

Prasa Donosi: OŚWIADCZENIE ADRIANA ZIELIŃSKIEGO WS. DYSKWALIFIKACJI !
Prasa donosi
Adrian Zieliński został zdyskwalifikowany na cztery lata za stosowanie dopingu. Mistrz olimpijski z Londynu, w którego organizmie tuż przed igrzyskami w Rio de Janeiro wykryto zabronione środki, jest zaskoczony tak wysoką karą i za- powiada odwołanie się od decyzji... „Jestem niezwykle zaskoczony wymiarem sankcji na mnie nałożonym, bo i tak jak zapowiadałem od samego po- czątku, aktywnie współpracowałem z Panelem Dyscyplinarnym jak i Komisją do Zwalczania Dopingu w Sporcie, zamierzając udowodnić, nie tylko Panelowi Dyscy- plinarnemu, ale również całemu środowisku sportowemu, które skreśliło moją oso- bę na długo przed wydaniem decyzji, iż substancję zabronioną spożyłem nieświa- domie...” – napisał w oświadczeniu Adrian Zieliński... „Zdaję sobie sprawę z obowiązku wynikającego z przepisów antydopingowych, że jestem odpowiedzialny za to, co zostanie wykryte w moim organizmie i z konieczności poniesienia kary za zaistniałą sytuację, jednakże liczyłem, że w sytuacji, gdy substancja zabroniona znalazła się w moim organizmie w sposób nieświadomy, a jej źródłem był produkt zanieczysz- czony, wówczas Panel Dyscyplinarny zgodnie z przepisami antydopingowymi odpo- wiednio skróci nałożoną na mnie karę w granicach określonych w art. 105.1.2 Pol- skich Przepisów Antydopingowych tj. pomiędzy naganą a karą 2 lat wykluczenia...” – czytamy dalej... „W konsekwencji nałożenie na mnie kary 4 letniego wykluczenia uważam za niesprawiedliwą i liczę, że Panel Dyscyplinarny II instancji biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, stwierdzi, że doszło do naruszenia przepisów anty- dopingowych z uwagi na nieświadome zastosowanie produktu zanieczyszczonego i następnie wymierzy karę w granicach wskazanych powyżej, co umożliwi mi powrót do sportu i próbę oczyszczenia swojego dobrego imienia...” – dodał. Zieliński zapo- wiedział w oświadczeniu, że skorzysta z przysługującego mu prawa do odwołania. Zaapelował też: „(...) proszę by kibice, przedstawiciele środowiska sportowego oraz przedstawiciele mediów nie wydawali jeszcze wyroku w mojej sprawie i nie osądzali mnie przed ostatecznym wyjaśnieniem sprawy...” (onet.pl; 16.01.br; 12:13) > Tekst oświadczenia A. Zielińskiego: część I, część II, część III, część IV (jpg)



Wysłany przez autor dnia @16-01-2017 o godz. 16:18:31 @ (293 odsłon)
(Czytaj więcej... | Wynik: 0)

Prasa Donosi: ADRIAN ZIELIŃSKI ZDYSKWALIFIKOWANY NA CZTERY LATA !!!
Prasa donosi
Mistrz olimpijski z Londynu w podnoszeniu ciężarów w kat. 85 kg Adrian Zieliński został zdyskwalifikowany na cztery lata za doping... „Nie daliśmy wiary jego wyjaśnieniom...” - powiedział Michał Rynkowski, dyrektor biura Ko- misji do Zwalczania Dopingu w Sporcie. To była największa afera dopingowa w pol- skim sporcie. Na igrzyskach w Rio Zieliński był faworytem w kategorii 94 kg. Z wioski olimpijskiej wyleciał tuż przed startem. Zrobił to w ślad za swoim młodszym bratem Tomaszem. U obydwu stwierdzono obecność nandrolonu, najcięższego dopingu sterydowego, najcięższego przestępstwa sportowego. Razem ze sztangistą wioskę opuścił w trybie natych- miastowym indywidualny jego trener Jerzy Śliwiński. W Rio wszyscy trzej zaprzeczali, jakoby mieli cokolwiek wspólnego z dopingiem, i twierdzili, że winne są awaria maszyny, błąd po- miaru, niewyjaśnione, niekorzystne okoliczności, nie wykluczali manipulacji i spisku przeciw nim. Mówili, że musieliby być skończonymi idiotami, biorąc doping, który utrzymuje się w or- ganizmie 18 miesięcy. To drugie nie jest prawdą. Badania dowodzą, że bracia kłamali, a co do trenera - nie jest i nie może to być przesądzone. Dowody na ich sportową zbrod- nię są bezsporne, bo pochodzą z różnych źródeł: mistrza Europy Tomasza przebadała Świa- towa Agencja Antydopingowa zaraz po jego przyjeździe do Rio, mistrza olimpijskiego Adriana przetestowała polska komisja antydopingowa jeszcze przed igrzyskami.

Polscy kontrolerzy wykonali jeszcze kontrekspertyzę próbki Adriana w laboratorium w Rzymie, aby uniknąć błędu w tak poważnej sprawie. Wszystkie próbki dostarczone do polskiego labora- torium są kodowane, anonimowe, badane w kolejności wpływania. Dopiero te wysłane do Rzymu były przypisane do nazwiska. Adrian Zieliński zgodnie z prawem zachowa prawo do emerytury olimpijskiej, choć są uzasadnione wątpliwości, czy zdobył medal ucz- ciwie. Jego próbki z tych igrzysk zostały ponownie przebadane, ale wyniki - tak jak wszystkie wyniki retestów - zostaną upublicznione po zakończeniu olimpiady. Adrian nigdy nie udoku- mentował swojego pobytu w Osetii, gdzie próbowali go namierzyć kontrolerzy an- tydopingowi, aby pobrać od niego próbki.

Do turnieju olimpijskiego w Rio Zieliński również przygotowywał się indywidualnie, w mistrzo- stwach Polski na początku lipca wystąpił w kat. 105 kg i błysnął doskonałą formą. Uzyskał w dwuboju 409 kg, drugiego Arkadiusza Michalskiego wyprzedził o 13 kg. To miała być zapo- wiedź medalowej dyspozycji w Rio. Okazało się jednak, że w mistrzostwach Polski startował, gdy miał już w organizmie nandrolon. Przed panelem dyscyplinarnym przy Komisji do Zwal- czania Dopingu w Sporcie Zieliński dowodził, że nandrolon spożył nieświadomie. Zanieczy- szczona nim miała być zażywana przez niego witamina B12... „Panel nie dał wiary przed- stawionym przez niego wyjaśnieniom...” - powiedział Michał Rynkowski z Komisji. Za- wodnikowi przysługuje odwołanie. Adrian Zieliński to jeden z najbardziej utytułowanych pol- skich sztangistów ostatnich lat. Oprócz triumfu w Londynie ma także złote medale mistrzostw świata w 2010 roku w kat. 84 kg i mistrzostw Europy 2014 w Tel Awiwie w kat. 94 kg. W 2015 roku został wicemistrzem świata w kat. 94 kg (wyborcza.pl; Michał Szadkowski, Rados- ław Leniarski; 13.01.br; 18:11)



Super Express”: Zamierzasz pogodzić się z wyrokiem pierwszej instancji ?

Adrian Zieliński: Co prawda, nie mam jeszcze tej kary na piśmie, ale słyszałem o tym.
Wciąż twierdzę, że jestem niewinny i będę starał się to udowodnić.


  Komisja nie miała jednak żadnych wątpliwości, by cię ukarać...

W trakcie postępowania pierwszej instancji wykazałem, że to nie jest moja wina.
Nandrolon, który wykryto w moim ciele, dostał się do organizmu poprzez
zanieczyszczoną witaminę B12, którą zażywałem. Niestety, komisja tego
nie uznała, ale będę się odwoływał.


Jak usłyszeliśmy w Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie, sukces
w postępowaniu drugiej instancji zależy od tego
 czy przedstawisz nowe dowody.


Jakie nowe dowody ?! Wszystko, co dotyczyło tej sprawy zostało przekazane
komisji w pierwszej instancji. W trakcie postępowania wykazałem, że
zażyłem tę substancję nieświadomie i uważam, że oczyściłem swoje imię,
a że komisja podjęła inną decyzję, to co ja mogę zrobić ? Przysługuje
mi prawo do odwołania i na pewno z tego skorzystam. Pracuję nad tym
z adwokatem i jeśli odwołanie nic nie pomoże rozważymy dalsze kroki.


4 lata zawieszenia może oznaczać koniec kariery ?


Nawet nie chcę o tym myśleć...

Trenujesz ?

Nie, bo po co? Czekam na rozstrzygnięcia, a na ten moment nie
mam nic wspólnego z ciężarami. Odpoczywam po 20 latach treningów.


Michał Rynkowski - dyrektor biura Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie:
 „Adrian musi pokazać nowe dowody. Mogę potwierdzić, że Komisja do
Zwalczania Dopingu w Sporcie podjęła decyzję o zawieszeniu Adriana na 4 lata.
Zarówno wyniki próbki „A”, jak i otwartej w sierpniu próbki „B” potwierdziły
obecność nandrolonu w organizmie zawodnika, więc nie było żadnych
wątpliwości. Zieliński może się odwołać od decyzji, ale zobaczymy czy
przedstawi nowe dowody w stosunku do tego, co przedstawił podczas
postępowania pierwszej instancji. Równolegle toczy się sprawa jego brata,
Tomasza, ale nią zajmuje się Międzynarodowa Federacja Podnoszenia Ciężarów
i z tego co wiem, nie ma jeszcze żadnych decyzji...

To duży cios... - skomentował Szymon Kołecki, były prezes PZPC... Jest to przykra informacja, oczywiście spodziewana, ale przykra. Jest to wielkie nieszczęście dla całego środowiska ciężarowego, no i największa dla Adriana. Był jednym z trzech najlepszych zawodników w kadrze, kiedy ja prowadziłem związek. Jego pozytywny wynik dopingowy był dla mnie ciosem. Oczywiście ja osobiście nie miałem z tym nic wspólnego, ale jako szef organizacji do której Adrian należał, czułem że muszę zrezygnować. Uważam to również za osobistą porażkę... - dodaje. Kołecki nie ma wąt- pliwości, że podnoszenie ciężarów w Polsce jest w wielkim kryzysie, ale wierzy, że wkrótce wyjdzie na prostą... To jest duży i poważny kryzys, zwłaszcza wizerunkowy. Będą się podnosiły. Mamy świetnych zawodników i trenerów. Myślę, że około 1,5 roku jest potrzebne, żeby zawodnicy zaczęli dobrze startować, żeby ta kadra się unormo- wała. Mam nadzieję, że w roku 2018 będą mogli walczyć o medale MŚ. Nowy zarząd swoją ciężką pracą pokaże, że dopingu nie toleruje, że z nim walczy, że organi- zacyjnie wszystko dobrze prowadzi. Wyniki sportowe to wszystko potwierdzą, taką mam przynajmniej nadzieję... - tłumaczy Szymon Kołecki > Zieliński zawieszony na 4 lata za doping. Kołecki: „To cios dla ciężarów (html)


Wysłany przez autor dnia @14-01-2017 o godz. 10:35:22 @ (19015 odsłon)
(Czytaj więcej... | Wynik: 0)

Prasa Donosi: KOLEJNY, REWOLUCYJNY POMYSŁ SZYMONA KOŁECKIEGO !!!
Prasa donosi
Szymon Kołecki ma pomysł, jak walczyć z koksiarzami. To byłaby rewo- lucja… Proponuje, aby wobec sportowców, którzy świadomie brali doping, stoso- wać bardzo surowe kary. Wypowiedział się także na temat braci Zielińskich, którzy nie wystartowali na IO, bo w ich organizmach wykryto niedozwolone środki. Ostatnie miesiące były bardzo trudne dla Szymona Kołeckiego. Dwukrotny meda- lista olimpijski zrezygnował z funkcji prezesa Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów. To za jego kadencji wybuchła wielka afera dopingowa w tej dyscyplinie sportu. Podczas igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro całą Polską wstrząsnęły wpadki dwóch czołowych sztangistów. Najpierw było głośno o Tomaszu Zielińskim, a niedługo potem doping wykryto u jego brata, złotego medalisty z igrzysk w Londynie, Adriana.

Kołecki do dzisiaj żyje tamtymi wydarzeniami. Z jednej strony podkreśla, że nie chce bronić braci Zielińskich, a z drugiej wierzy, że mogli przyjąć zabronione środki nieświadomie. W rozmowie z weszlo.com przyznał jednak, że przed igrzyskami w Rio nie podobało mu się, że sztangiści nie chcieli trenować z kadrą. Woleli ze swoim trenerem przygotowywać się do igrzysk… „Z oboma się widziałem po igrzyskach. Tomka spytałem, czy ma mój numer telefonu, bo jeśli tak, to zawsze może zadzwonić, a nie pajacować przed kamerami. Rozmowa była krótka, Tomek jest mi dość obojętny. Adrianowi życzę bardzo do- brze. Trudno mi uwierzyć, że z pełną determinacją przygotowywał się do igrzysk w ten, a nie inny sposób…” - tak podsumowuje on wątek obu braci, apelując jednocześnie o powstrzymanie się z osądami do momentu, aż zapadnie ostateczna decyzja w ich sprawie.

Były prezes PZPC mówi za to wprost, jak powinno się postępować z koksiarzami, którym udowodniono winę. Przedstawia swoją propozycję. Kołecki jest zdania, że najskuteczniejsze będzie nie tylko dyskwalifikowanie sportowców-oszustów, ale także uderzanie ich po kieszeni. W bezwzględny sposób, nawet przy pomocy komornika… „Jak powinno się walczyć z kok- siarzami? Nakładając wysokie kary. Nie takie, które zapłacisz dobrowolnie, tylko ta- kie, które z ciebie ściągnie komornik. Bez litości. Osoba przyłapana na świadomym stosowaniu dopingu powinna zapłacić co najmniej równowartość półrocznych zarob- ków. Co najmniej ! To by była poważna groźba. Wyobraźmy sobie zawodnika, który wpada na koksie i dostaje dożywotnią dyskwalifikację. Dziś on znika ze środowiska, a tak musiałby jeszcze zapłacić, powiedzmy 50 tysięcy złotych…” - wyjaśnia.

Co ciekawe, dzięki dopingowej wpadce rywala 35-letni Kołecki został kilkanaście dni temu... mistrzem olimpijskim. W 2008 roku na igrzyskach w Pekinie był drugi, ale po latach okazało się, że najlepszy wówczas Ilja Iljin stosował doping. Najbardziej zaskakujący jest w tym fakt, że Kazach to przyjaciel Kołeckiego. Dlatego sytuacja jest bardzo niezręczna… „Często roz- mawiamy, czasem się spotykamy. Ale o tym (wpadce dopingowej Kazacha - przypis red.) nie rozmawialiśmy, bo nie wiem, co mu powiedzieć. Nie w tym sensie, że mam do niego pretensje. Nic z tych rzeczy, nigdy nie miałem złudzeń i wiedziałem, jak się przygotowują zawodnicy ze Wschodu, z kim walczę i na jakich zasadach. Jako kole- dze jest mi przykro, że może stracić swój dorobek. Ale zależy mi na tym medalu, całe życie o niego walczyłem…” (sportowefakty.pl; Robert Czykiel, 10.01.br; 14:54)

W marcu br duże zainteresowanie wzbudzi też walka z udziałem Szymona Kołec- kiego. Utytułowany polski sztangista, w 2016 roku zdecydował się na poważnie zająć trenin- gami MMA. Jako trenera wybrał, podobnie jak wcześniej Mariusz PudzianowskiMirosława Oknińskiego, jednego z pionierów tej dyscypliny w Polsce. Do jego debiutu dojdzie w dn. 04.03.br podczas gali „Profesjonalnej Ligi MMA 72” w Łomiankach, a rywalem ma być Dariusz Kazimierczuk, który w dotychczasowych starciach na zawodowej sce- nie poniósł pięć porażek. Wstępnie pozyskaniem Kołeckiego jest zainteresowana również druga siła MMA w Polsce - federacja „Fight Exclusive Night”. Niewykluczone, że po debiucie w Łomiankach byłego sztangistę zobaczymy także w klatkoringu FEN...

Wysłany przez autor dnia @11-01-2017 o godz. 18:34:57 @ (2565 odsłon)
(Czytaj więcej... | Wynik: 0)

Prasa Donosi: ZWIĄZKOWA STAJNIA AUGIASZA !!!
Prasa donosi
W dzisiejszym numerze „Przeglądu Sportowego” ukazał się artykuł red. Szy- mona Tomasika pt. „Ciężarowa stajnia Augiasza”, któremu udało się dotrzeć do… raportu Komisji Rewizyjnej. W artykule tym jest mowa o samym raporcie oraz stwierdzonych przez komisję nieprawidłowościach i nadużyciach ! Pojawia się też w nim informacja o obowiązku powiadomienia prokuratury i minister- stwa sportu w związku z poświadczeniem nieprawdy odnośnie „fikcyjnego” zgrupo- wania kadry makroregionalnej Wielkopolskiego i Kujawsko-Pomorskiego OZPC w Burzeninie w 2015 roku oraz wielce prawdopodobnym wniosku o nieudzielanie ab- solutorium ustępującemu Zarządowi. W rozmowie z Kamilem Wolnickim, były Prezes PZPC – Szymon Kołecki stwierdził, że nie ma się czego bać, a z informacji które posiada wnioskuje nawet, że zgrupowanie w Burzeninie się odbyło (!!!), chociaż je- go najbardziej zaufany człowiek w PZPC potwierdził Komisji Rewizyjnej, że Bu- rzenin był… „fikcją”. Co więcej, S.Kołecki uważa, że treść protokołu została specjalnie przygotowana na potrzeby sobotniego zjazdu a za wszystkim stoi rzekomo… Katarzyna Choroś – członek Komisji Rewizyjnej, której męża – Mirosława Chorosia, były Prezes PZPC zwolnił niegdyś z funkcji trenera kadry narodowej. Nic dodać, nic ująć… poniżej oba artykuły !








Wysłany przez autor dnia @16-12-2016 o godz. 19:49:03 @ (1515 odsłon)
(Czytaj więcej... | 8 komentarze | Wynik: 0)

Prasa Donosi: SZTANGIŚCI Z RIO DE JANEIRO MOGĄ SPAĆ SPOKOJNIE !?!
Prasa donosi
Na portalu prawosportowe.pl wielokrotnie poruszano zagadnienia prawne zwią- zane ze stosowaniem dopingu w sporcie oraz jego zwalczaniem. Tym razem na przykładzie Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro będziemy mogli przyjrzeć się, jak w praktyce wygląda wdrażanie przepisów antydopingowych. Wszystko to dzięki opublikowanemu przez WADA raportowi niezależnych obserwatorów, któ- rzy zgodnie z przepisami Światowego Kodeksu Antydopingowego mają prawo kon- troli programu antydopingowego realizowanego podczas igrzysk. Raport liczy sobie 55 stron i jest kompendium wiedzy o tym jak w rzeczywistości wygląda walka z dopingiem. W opublikowanym dokumencie zawarto także szereg rekomendacji na przyszłość. Tym niemniej najciekawszą część raportu stanowią wskazane przez niezależnych obserwato- rów poważne niedociągnięcia, które stawiają pod znakiem zapytania skuteczność realizacji programu antydopingowego.

Wśród wymienionych przez obserwatorów zaniedbań w pierwszej kolejności wskazano na brak wystarczającej ilości personelu dla realizacji programu, brak odpowiedniego przeszkolenia personelu niższego szczebla, nieprawidłowości w planowaniu czynności funkcjonariuszy kon- troli antydopingowej, brak prawidłowego zarządzania stacją kontroli dopingowej w wiosce olimpijskiej, braki w sprzęcie elektronicznym i innym niezbędnym do przeprowadzenia kontroli oraz niski poziom organizacji transportu personelu kontrolnego. Najbardziej dobitne są jednak wnioski obserwatorów dotyczące procesu pobierania próbek od sportowców. Z zaplanowanych 5.380 testów antydopingowych przeprowadzano 4.882. Na marginesie warto dodać, że przy- najmniej jednorazową kontrolę przeprowadzono wobec 3.237 sportowców co stanowi ok. 29% wszystkich uczestników Igrzysk w Rio. Jako zaskakujący wskazano fakt, że w piłce nożnej nie przeprowadzono żadnych kontroli poza rozgrywkami (Out-of-Competition Testing), a w spor- tach tzw. wysokiego ryzyka (np. podnoszenie ciężarów) przeprowadzono bardzo mało lub wcale nie przeprowadzono badań krwi w trakcie zawodów (In-Competition Testing). Jedna z zaginionych próbek nie została namierzona aż do dwóch tygodni po zakończeniu zawodów. Ponadto, około 100 próbek nie zostało przypisanych do konkretnych sportowców z uwagi na błędy we wprowadzaniu danych. W raporcie wprost wskazano, że gdyby nie zaangażowanie personelu antydopingowego, który starał się przezwyciężyć powyższe przeciwności program antydopingowy igrzysk niemal na pewno by się zawalił. Pozytywnie oceniono natomiast Brazylijskie Laboratorium Kontroli Dopingu, które wg obserwatorów było doskonale wyposażone, pracowało solidnie i wydajnie.

W świetle powyższego należy przypomnieć, że jednostką odpowiedzialną za organizację igrzysk, w tym również za realizację programu antydopingowego i skuteczne wdrożenie prze- pisów Światowego Kodeksu Antydopingowego jest Międzynarodowy Komitet Olimpijski. Nie- którzy już wieszczą, że w związku z doniesieniami zawartymi we wspomnianym raporcie podniosą się głosy, że MKOl nie przestrzega standardów WADA w zakresie walki z dopingiem. Co ciekawe sam MKOl nie podziela negatywnej oceny programu. Richard Budgett, dyrektor MKOl do spraw medycznych i naukowych w swoim oświadczeniu stwierdził, że raport dowodzi, że pomimo pewnych trudności podczas IO w Rio de Janeiro wdrożono udany program antydopingowy (prawosportowe.pl, Marcin Kryszko, 02.11.br; 11:46)


Wysłany przez autor dnia @16-11-2016 o godz. 19:39:46 @ (212 odsłon)
(komentarze? | Wynik: 0)

Prasa Donosi: RZĄD OBCINA DOTACJĘ DLA PZPC !!!
Prasa donosi
Polski Związek Podnoszenia Ciężarów straci nawet 90 procent dotacji z resortu sportu ! Jak dowiedział się reporter Radia ZET - Michał Dzienyński, związek będzie musiał też oddać kilkadziesiąt tysięcy złotych przyznanych mu w tym roku. Sprawa utraty dotacji to efekt kontroli po aferze dopingowej polskich sztangistów podczas tegorocznych Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro... (wiado- mości.radiozet.pl; 04.11.2016, 09:25). To bardzo złe wieści dla polskich ciężarów, tym bardziej w przeddzień ważnych wyborów okręgowych w Dobryszycach, Poz- naniu, Siedlcach i Wrocławiu. Po nich będzie już wiadomo praktycznie wszystko !

Z ostatniej chwili...

W kuluarach Kursokonferencji Trenerów i Instruktorów PZPC, jaka rozpoczęła się wczoraj w Spale żywo dyskutowano o sensacyjnej informacji jednej z radiowych stacji o tym, że resort sportu zamierza znacznie zmniejszyć w przyszłym roku nakłady na naszą dyscyplinę. W wia- domości tej była mowa o dotacji zmniejszonej nawet o 90 %. Jeszcze przed spotkaniem, wice- prezes ds. organizacyjnych - Mariusz Jędra oraz pełniąca obowiązki prezesa PZPC, Sekretarz Generalna PZPC - Halina Pikuła, konsultowali się w tej sprawie z Ministerstwem Sportu i Turys- tyki. Nikt z MSiT nie potwierdził tych wiadomości... Jeszcze w piątek, 4 listopada, kilka minut po ukazaniu się informacji dotyczących zmniejszenia finansowania PZPC przez MSiT w roku przyszłym, rozmawiałem z autorem materiału. Reporter Michał Dzienyński nie chciał po- wiedzieć, od kogo z MSiT uzyskał owe sensacyjne wiadomości. Jednocześnie zgodził się, że jego „news” nie został doprecyzowany o to, że ewentualne zmniejszenie dotacji obejmie jedynie grupy seniorskie. A o tym, w środowisku wiedzieliśmy od trzech miesięcy (Marek Kaczmarczyk - Rzecznik Prasowy PZPC)


Wysłany przez autor dnia @04-11-2016 o godz. 19:58:49 @ (261 odsłon)
(komentarze? | Wynik: 0)

Prasa Donosi: ADRIAN ZIELIŃSKI STANĄŁ PRZED KOMISJĄ ZWALCZANIA DOPINGU !
Prasa donosi
Ciężarowiec Adrian Zieliński i jego trener złożyli podczas posiedzenia Pa- nelu Dyscyplinarnego obszerne wyjaśnienia. Teraz będą one szczegółowo analizowane. Gdy będziemy gotowi, wyznaczony zostanie termin kolej- nego spotkania. Na dzisiejszym nie zapadły żadne, ostateczne decyzje…- poinformował dyrektor biura Komisji do Zawalczenia Dopingu w Sporcie - Michał Rynkowski. W środę na posiedzenie Panelu Dyscyplinarnego Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie stawił się Zieliński, w którego organizmie przeprowadzone na początku lipca bada- nia, przeprowadzone przed wyjazdem na igrzyska olimpijskie do Rio de Janeiro, wykazały zabroniony środek nandrolon. Ich wyniki zostały jednak ogłoszone dopiero wtedy, gdy zawod- nik był już w Brazylii. Zieliński, mistrz świata i złoty medalista olimpijski z Londynu w kat. 85 kg oraz jego obecny trener Jerzy Śliwiński odpowiedzieli na pytania związane ze skandalem dopingowym, który wybuchł po tym, gdy nandrolon wykryto już w Brazylii u jego młodszego brata Tomasza, tegorocznego mistrza Europy w kat. 94 kg. Po posiedzeniu panelu dyscyplinar- nego obaj nie chcieli odpowiadać na pytania dotyczące przebiegu posiedzenia… Dla dobra postępowania nie udzielamy przed jego zakończeniem żadnych informacji - tłuma- czył swoich klientów ich przedstawiciel prawny mecenas Łukasz Klimczyk !

Adrian Zieliński jechał na igrzyska do Rio jako jeden z głównych kandydatów do miejsca na podium w kat. 94 kg. Z powodu dopingu, za stosowanie którego wcześniej ganił rywali, nie stanął na olimpijskim pomoście. Dzień przed startem został usunięty z ekipy narodowej. Wcześniejsze wielokrotne badania nie wykazały w organizmach braci Zielińskich żadnych zabronionych środków. W mistrzostwach świata w Houston w 2015 roku Adrian Zieliński osiągnął piąty rezultat. Jednak później - po dyskwalifikacji za doping zawodników, którzy zajęli miejsca II-IV - przyznano mu srebrny medal. Do zmagań olimpijskich w Rio przygotowywał się indywidualnie. W mistrzostwach Polski na początku lipca wystąpił w kat. 105 kg i błysnął dos- konałą formą. Uzyskał w dwuboju 409 kg, drugiego Arkadiusza Michalskiego wyprzedził o 13 kg. To miała być zapowiedź medalowej dyspozycji w Rio. Okazało się jednak, że w MP star- tował, gdy miał już w organizmie nandrolon. Sam zawodnik cały czas twierdzi, że jest nie- winny i nigdy świadomie nie stosował żadnych zakazanych substancji. Sprawę młodszego z braci Zielińskich rozpatruje komisja antydopingowa IWF, gdyż pozytywny wynik w jego przy- padku dało badanie przeprowadzone tuż po przylocie do Rio de Janeiro. On również nie wys- tąpił w tegorocznych igrzyskach (polskieradio.pl; 12.10.2016 21:20)


Wysłany przez autor dnia @13-10-2016 o godz. 17:26:35 @ (425 odsłon)
(Czytaj więcej... | 1 komentarz | Wynik: 0)

Prasa Donosi: MARIUSZ JĘDRA CHCE BYĆ SZEFEM PZPC !!!
Prasa donosi
Rozpoczęła się walka o stołek prezesa Polskiego Związku Podnoszenie Ciężarów. Umówmy się - po ostatnich wydarzeniach nie jest to najbardziej rozchwytywane stanowisko w polskim sporcie. Wyzwanie chce podjąć jednak nasz człowiek z Dol- nego Śląska - wrocławianin Mariusz Jędra. Ostatnie Mistrzostwa Europy Juniorów do lat 15 i 17 pokazały, że mamy potencjał. Można odbudować polskie ciężary - za- pewnia Jędra. Jego kontrkandydatami w grudniowych wyborach będą Jerzy Nowak i Zyg- munt Smalcerz. Poniżej był też pełny przedruk materiału z gazeta-wrocławska.pl z przekierowaniem na oryginalny tekst, ale autor artykułu - Jakub Guder poprosił o natychmiastowe usunięcie go z Polskiej Sztangi... Oryginał tekstu pod zielonym lin- kiem do gazety... Przepraszamy za zaistniałą sytuację !
 



Wysłany przez autor dnia @05-10-2016 o godz. 19:34:35 @ (764 odsłon)
(Czytaj więcej... | 3 komentarze | Wynik: 0)

Prasa Donosi: POSIEDZENIE PANELU DYSCYPLINARNEGO !
Prasa donosi
Kolejne posiedzenie Panelu Dyscyplinarnego przy Komisji Antydopingo- wej, podczas którego będzie rozpatrywana sprawa dopingu wykrytego u ciężarowca Adriana Zielińskiego odbędzie się 12 października br - dowie- działa się Polska Agencja Prasowa. Podczas poprzedniego posiedzenia na początku września, panel wyraził zgodę na przeprowadzenie dodatko- wych badań odżywek przyjmowanych przez mistrza olimpijskiego z Londynu w podnoszeniu ciężarów Adriana Zielińskiego. Z wnioskiem o przeprowadzenie badań od- żywek przyjmowanych przez zawodnika oraz o wydanie laboratoryjnego pakietu dokumen- tów wystąpił pełnomocnik Adriana Zielińskiego. Bracia Adrian i Tomasz Zielińscy zostali usu- nięci z reprezentacji olimpijskiej oraz zawieszeni w prawach zawodnika po ujawnieniu już podczas ich pobytu na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro, że w ich organizmach podczas badań wykonanych jeszcze w Polsce wykryto zabroniony środek nandrolon. Po ujawnieniu do- pingu Polski Związek Podnoszenia Ciężarów rozwiązał umowę o pracę z ich trenerem klubo- wym Jerzym Śliwińskim, który nadzorował przygotowania obu sztangistów. W dn. 16 sierpnia prezes PZPC Szymon Kołecki na nadzwyczajnym posiedzeniu zarządu związku ogłosił decyzję o rezygnacji z dalszego kierowania związkiem (polskieradio.pl; PAP, 04.10.2016; 18:32)


Wysłany przez autor dnia @05-10-2016 o godz. 19:16:54 @ (254 odsłon)
(komentarze? | Wynik: 0)



Marek Drzewowski tel. 602 213 952 GG 1961590 e-mail: baleno@poczta.onet.pl
Łukasz Paliświat tel: 608 472 689 e-mail: lukaszpaliswiat@gmail.com


Administracja

Tworzenie strony: 0.09 sekund :: Zapytania do SQL: 158