Marek Drzewowski  tel. 602 213 952  gg: 1961590  e-mail:baleno@poczta.onet.pl Łukasz Paliœświat  tel: 608 472 689     e-mail:lukaszpaliswiat@gmail.com
www.polska-sztanga.pl
SZUKAJ:
Fax: +48 (58)77 80 241

MENU

ZOBACZ RÓWNIEŻ
    

   



*************************






GALERIE

santa90.jpg
santa90.jpg


polada1.jpg
polada1.jpg


adrian2017.jpg
adrian2017.jpg


adrian17~0.jpg
adrian17~0.jpg


santa69K.jpg
santa69K.jpg


arias1.jpg
arias1.jpg


arley3.jpg
arley3.jpg


arley2.jpg
arley2.jpg


ariel4.jpg
ariel4.jpg


kurs17.jpg
kurs17.jpg



ONLINE
Witaj, Anonim
Pseudonim
Hasło
(Zarejestruj się)
Członkostwo:
Ostatni: magda
Nowe dzisiaj: 0
Nowe wczoraj: 0
Wszystkie: 3

Na stronie:
Gości: 299
Użytkowników: 0
Razem: 299

AKTUALIZACJE



Darmowe liczniki

stat4u


KALKULATOR SINCLAIR'A

ZAPRZYJAŹNIONE STRONY




ZAGRANICZNE STRONY KLUBOWE


SMALCERZ ZYGMUNT


ps. "Guliwer", ppłk sł. st. WP, trener, mistrz świata i Europy w podnoszeniu ciężarów wagi muszej, złoty medalista olimpijski z Monachium (1972), gdzie zdobył setny medal w historii polskiego olimpizmu.


Urodzony 8 czerwca 1941 w Bestwince, pow. Bielsko-Biała, syn Józefa i Anny Kóska, absolwent Liceum Ogólnokształcącego w Czechowicach Dziedzicach (1959) i warszawskiej AWF (1965), gdzie otrzymał tytuł magistra wf (nauczyciel, trener II kl. podnoszenia ciężarów, mgr rehabilitacji). Żonaty (Danuta Kozik, ekonomistka) ma dwóch synów: Tomasza (1971) i Jakuba (1977). Od 2010 roku mieszka w Colorado Springs, gdzie szkoli zawodników USA.




Zawodnik gimnastyki sportowej KS Start Czechowice-Dziedzice (1954-1960) oraz ciężarowiec AZS Warszawa (1960-1968) i stołecznej Legii (1968-1978). Był proporcjonalnie zbudowanym chłopcem, ale niskim i niewiele ważącym, bez specjalnych zadatków na dalszy rozwój siły, a jednak bardzo aktywnym i szukającym swojego miejsca w sportowym wysiłku i rywalizacji. Syn gospodarza i opiekuna małej hali sportowej w Czechowicach (nosił często za "panami sportowcami" bokserskie rękawice), wybrał w końcu gimnastykę. Za tą decyzją stał człowiek - Karol Machalica, z zawodu hydraulik, z zamiłowania instruktor w-f (druh z dawnego "Sokoła"), który małego Zygmunta uczył nie tylko sportu (gimnastyki w szczególności), ale i życia, "otwierał mu oczy na świat, na rzeczy których nie rozumiał, a bywały i takie, że nie miał o nich pojęcia".
Zygmunt był zawodnikiem eleganckim, pilnym i pracowitym. Zdobywał kolejne klasy młodzieżowe, trzecią, drugą. Startował w Pszczynie, Bielsku Białej i będąc już w klasie maturalnej pojechał na I - klasowe zawody do stolicy. Sale AWF na Bielanach, mili ludzie i atmosfera dużych zawodów urzekły przybysza z dalekiej prowincji. Przyrzekł sobie podczas tego startu, że musi tu wrócić. Wtedy jeszcze marzenia biednych chłopców z Bestwinki mogły  się szybko spełnić: został  studentem warszawskiej AWF (1960). Bardzo szanował otrzymaną szansę (uczył się znakomicie, dostał stypendium), ale dalsza sportowa kariera gimnastyka szybko stanęła pod znakiem zapytania. O wszystkim znów zdecydowała - waga i wzrost.
Dr Augustyn Dziedzic (wraz ze swoim "asystentem" Józefem Czopikiem) wśród nowych roczników studentów szukali potencjalnych kandydatów na ciężarowców. Gimnastyk z Bestwinki był kęskiem wyjątkowym. Po olimpiadzie w Rzymie (1960) głośno się mówiło, że Międzynarodowa Federacja Podnoszenia Ciężarów (IWF) ma zamiar wprowadzić dodatkową kategorię muszą. I on był wymarzonym kandydatem na sztangistę właśnie w tej kategorii wagowej (152 cm, 49 kg bez żadnych wahań). Nie od razu uległ namowom Dziedzica. Rozpoczął treningi w słynnym "Hadesie" nie przerywając zaprawy gimnastycznej. W 1961 analizował swoje osiągnięcia. W ciężarach  (styczeń) wygrał I krok osiągając w trójboju 185 kg, w marcu zajął 3 m. na MP juniorów uzyskując 195 kg, w kwietniu już podczas MP seniorów był 4 z rezultatem 210 kg, a we wrześniu 1961 zajął 1 m. w MP w 6-boju ciężarowym. W gimnastyce walka o czołowe pozycje w kraju była znacznie trudniejsza a więc dłuższa i mniej pewna. W kwietniu 1961 znalazł się zaledwie na 4 m. podczas MP w kl. I chłopców, a w czerwcu tegoż roku wśród seniorów na mistrzostwach Warszawy był dopiero na 5 m. Podjął więc męską decyzję i na obóz kadry narodowej pojechał latem 1961 już z ciężarowcami. Doszedł do wniosku (pomogły w tym perswazje Dziedzica), że w nowo wybranej dyscyplinie sportu może nawet zostać... mistrzem świata. Głównie ta wizja (bycia najlepszym wśród najlepszych) była głównym motorem działań wychowanka Dziedzica (obok m.in. Baszanowskiego i Ozimka), który od początku 1962 dokładnie i precyzyjnie realizował plany treningowe spisywane (do końca kariery sportowej) w osiemnastu grubych zeszytach. Zapisane jest w nich m. in. "Wynik to dziesięć procent talentu, reszta to praca" i "Sztanga staje się lekka, jeśli trening będzie ciężki".
Wierny był tym prawdom. Bo choć talentem był niewątpliwie wielkim, to jednak do wszystkich swoich zaszczytów doszedł przede wszystkim gigantyczną pracowitością. Niech nikt jednak nie przypuszcza, że była to sportowa kariera samymi różami usłana. Gdy już zadomowił się w uczelnianym "Hadesie", przyszła ze świata nieoczekiwana wiadomość: od 1962 Międzynarodowa Federacja Podnoszenia Ciężarowców likwiduje kategorię muszą. Powstał dylemat: wrócić do gimnastyki czy podjąć walkę z "kogutami". Teoretycznie nie miał żadnych szans ("słabe nogi" i ogromne trudności ze zwiększeniem wagi). Znów musiały pomóc perswazje Dziedzica. Dopiero pod koniec studiów (1964), podczas MP przegrał wprawdzie z najlepszymi "kogutami" (Henryk Trębicki, Walter Szołtysek), ale uzyskał wreszcie w trójboju 300 kg i zajął 3 m. Dopiero rok 1966 był przełomowy: drugie miejsce podczas MP w wadze koguciej, wynik lepszy aż o 20 kg, kadra narodowa, pierwszy wyjazd za granicę (Finlandia) i to w tydzień po ślubie. Potem już było z górki. W siódmym roku treningowym wychowanek Dziedzica "złapał" kontakt z czołówką, pobił pierwszy własny rekord Polski w wyciskaniu wagi koguciej (110 kg). "Ja, chudy atleta z niedowagą, o którym mówiono, że z niego nic w ciężarach nie wyrośnie - wspominał po latach - jestem w czymś najlepszy! Zostało jeszcze trochę kilogramów do poprawienia wyników w rwaniu i podrzucie, a nogi musiałem wzmocnić natychmiast. Do roboty! Dwa treningi dziennie ze sztangą!" To było jego główne "lekarstwo" na wszystkie wynikowe bolączki. Bardzo skuteczne. Kiedy ze świata (1968) nadeszła wiadomość, że znów  będzie waga musza, odżyły większe nadzieje i szansa na światowy prymat polskiego "Guliwera" (przydomek nadany przez kolegów). Ale szansę trzeba umieć wykorzystać. A z tym też były problemy. W wymarzonym starcie podczas mistrzostw świata i Europy w Warszawie (1969), mimo iż był znakomicie przygotowany (na treningach na zawołanie uzyskiwał 110+100+125) uzyskał słaby wynik i... tylko 4 miejsce. Dopiero 1971 był przełomowy. Wygrał Turniej Przyjaźni w Rostowie (327,5 kg), zdobył tytuł mistrza Polski (kogucia - 347,5 kg), zwyciężył podczas Mistrzostw Armii Zaprzyjaźnionych w Moskwie (332,5 kg), triumfował  wreszcie po raz pierwszy w mistrzostwach Europy (332,5 kg) i mistrzostwach świata w Limie (340 kg ). Nauczył się walczyć i zwyciężać. Potem były igrzyska i złoty medal olimpijski, który jako setny z kolei wywalczył dla barw Polski i inne jeszcze zaszczyty. Były jednak i porażki. Mówi się, że są one nieodłączną częścią każdej kariery sportowej, Smalcerzowi przyniosły głębszą refleksję, którą z niemałą goryczą nosi w sobie do dziś. Przegrywał i nie wiedział dlaczego? A bardzo chciał wygrać: na Mistrzostwach Europy w Madrycie (1973) spalił wszystkie podejścia w rwaniu. Taki sam los spotkał go w Montrealu (1976), kiedy znakomicie przygotowany chciał sięgnąć po drugi złoty medal olimpijski na zakończenie swojej kariery sportowej.  Szkoleniowcy kwitowali te przypadki stwierdzeniem: "Za dużo myślisz, za mało dźwigasz", a dziennikarze napisali wprost: "Psychiczny paraliż - obciążenie, którego nie mógł pozbyć się przez 18 lat kariery - pozbawił go wielkiej szansy" A on? Potrafił jako dojrzały zawodnik przeżyć jednak ten wielki ból wynikający przecież z istoty sportu, zwyciężania i przegrywania, nie może natomiast zrozumieć i zapomnieć ludzkich zachowań bezpośrednio po olimpijskim niepowodzeniu. Kiedy schodził z pomostu w Montrealu trener powiedział mu: "Nigdy nie przypuszczałem, że zrobisz mi coś takiego". A po powrocie do Warszawy pewien redaktor jedynego w Warszawie sportowego tygodnika ilustrowanego, który miał go przyjąć do pracy stwierdził: że po olimpijskiej "wpadce" jest już tego niegodny.
21-krotny rekordzista i 6-krotny mistrz Polski, 3-krotny mistrz świata, brązowy medalista MŚ i rekordzista świata w rwaniu - 103 kg. Zdobył także 4-krotnie złoty medal ME.
Żołnierz zawodowy (1968-1992), ostatni stopień ppłk sł. st. WP, prowadził rozległą pracę szkoleniową, najpierw jako trener sekcji podnoszenia ciężarów WKS Legia Warszawa, a następnie trener kadry juniorów PZPC (1985-1998). Trener kadry Arabii Saudyjskiej (1992-1994), wreszcie trener polskiej kadry narodowej (1994-1996); wykładowca w AWF Katowice (1981-1984), prowadził też kursy trenerskie (Międzynarodowa Federacja Podnoszenia Ciężarów) w ramach "Solidarności Olimpijskiej" w Turcji (1987), Tunezji (1989), USA (1995), Nepalu (1997), na Szeszelach (1999) i w Tajlandii (2002).
Najlepszy sportowiec Polski (1975) w tradycyjnym plebiscycie czytelników "PS". Zasłużony Mistrz Sportu odznaczony m.in. 6-krotnie złotym Medalem za Wybitne Osiągnięcia Sportowe oraz Krzyżem Kawalerskim (1972) i Oficerskim (1998) OOP. Zasłużony Działacz Kultury Fizycznej (1984). Sędzia PZPC i sędzia międzynarodowy kat. II, członek zarządu PZPC, sekretarz TOP, wiceprezes Fundacji "Dom Rodziny Olimpijskiej", członek Komisji Technicznej Międzynarodowej Federacji Podnoszenia Ciężarów. Od 1998 - dyrektor do spraw sportu PKOl, a od tego roku Szef Wyszkolenia w Polskim Związku Podnoszenia Ciężarów.


NAJWIĘKESZE OSIĄGNIĘCIA:

Igrzyska Olimpijskie

1972 - Monachiumkat. 52 kg
złoty medal
wynik: 337, 5 kg  (112,5+100+125)
1976  - Montrealkat. 52 kg
spalił rwanie

Mistrzostwa Świata

1971 - Limakat. 52 kgzłoty medalwynik: 340 kg  (115+95+130)
1972 - Monachiumkat. 52 kgzłoty medalwynik: 337,5 kg  (112,5+100+125)
1973 - Hawanakat. 52 kg
brązowy medal
wynik: 227,5 kg  (100+127,5)
1974 - Manilakat. 52 kg
4 miejsce
wynik: 222,5 kg  (95+127,5)
1975 - Moskwakat. 52 kgzłoty medalwynik: 237,5 kg  (105+132,5)
1976 - Montrealkat. 52 kgspalił rwanie 
1977 - Stuttgardkat. 52 kg6 miejscewynik: 227,5 kg  (102,5+125)

Mistrzostwa Europy

1971 - Sofiakat. 52 kgzłoty medalwynik: 332,5 kg  (110+97,5+125)
1972 - Konstancakat. 52 kgzłoty medalwynik: 340,0 kg  (112,5+102,5+125)
1973 - Madrytkat. 52 kgspalił rwanie 
1974 - Weronakat. 52 kg
złoty medal
wynik: 230,0 kg  (97,5+132,5)
1975 - Moskwakat. 52 kgzłoty medalwynik: 237,5 kg  (105+132,5)
1977 - Stuttgardkat. 52 kg6 miejscewynik: 227,5 kg  (102,5+125)

Mistrzostwa Polski

1965 - Warszawakat. 56 kgbrązowy medalwynik: 237,5 kg 
1966 - Warszawakat. 56 kgsrebrny medalwynik: 300,0 kg 
1968 - Szczecinkat. 56 kg
srebrny medal
wynik: 332,5 kg 
1969 - Katowicekat. 52 kgzłoty medalwynik: 317,5 kg 
1971 - Lublinkat. 56 kgzłoty medalwynik: 347,5 kg 
1972 - Opolekat. 56 kgzłoty medalwynik: 355,0 kg 
1973 - Elblągkat. 56 kgzłoty medalwynik: 227,5 kg 
1974 - Zakopanekat. 56 kgzłoty medalwynik: 240,0 kg 
1975 - Wrocławkat. 56 kgzłoty medalwynik: 235,0 kg 
1976 - Bydgoszczkat. 56 kgbrązowy medalwynik: 240,0 kg 

REKORDY ŚWIATA (1)

Rwanie  (kat. 52 kg)10313.05.1972 Konstanca








Prawa autorskie © www.polska-sztanga.pl

Dostępne: 2006-03-31 (4023 odsłon)

[ Wróć ]


Marek Drzewowski tel. 602 213 952 GG 1961590 e-mail: baleno@poczta.onet.pl
Łukasz Paliświat tel: 608 472 689 e-mail: lukaszpaliswiat@gmail.com


Administracja

Tworzenie strony: 0.03 sekund :: Zapytania do SQL: 36